reklama baner reklama

Nowe Teksty

Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"
Zwyczajne życie superherosa
o 1. tomie Hawkeye'a
Z sadystą ci do twarzy
Tymczyński o 2. tomie "Wiczycy i Czarnego Księcia"
Kijuc: Trzeba pokonać smoka
wywiad z Jakubem Kijucem, twórcą Jana Hardego i

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

To nie tak miało być!

Maciej Pałka recenzuje Heliopolis. Miasto przyszłości
5/10
To nie tak miało być!
5/10
Gdyby ktoś wyrwał mnie z głębokiego snu w środku nocy i zadał pytanie: „jaki jest najlepszy polski komiks narysowany w XXI wieku” - bez wahania odpowiedziałbym, że „Outsajders” Pawła Gierczaka. Rzeczony album łączył społeczną obserwację z groteską i cytatami z ludycznej odmiany popkultury, zaś w warstwie formalnej był świadomym autoironicznym użyciem komiksu jako narzędzia.

Wydany w 2007 roku kolorowy albumik nie był już taką terapią szokową dla fanów komiksu łatwego i przyjemnego jak poprzedzające go „Gangi Radomia”. Po latach, echem dawnych internetowych flejmów związanych z recepcją dzieła radomskiego komiksiarza jest ostatni kadr „Outsajdersów”, gdzie występująca gościnnie Owca (obecnie znana jako Uowca – kreacja Anny Heleny Szymborskiej) przekazuje pozdrowienia dla... recenzentów Alei Komiksu.

„Outsajdersi” mogli być dla Gierczaka nowym otwarciem - odcięciem od debiutanckich „Wędrówek po mieście cyborgów” i rozwinięciem żartu, jakim były „Gangi Radomia”, w obyczajową epopeję nawiązującą graficznie do malarstwa Edwarda Dwurnika. Na okładce pojawił się numer „001” sugerujący początek serii. W Internecie autor pochwalił się projektem okładki kolejnego zeszytu, zaprezentował kilka rewelacyjnych plansz przenoszących akcję z Radomia („miasta Twojej szansy”) na emigrację i... zaginął w akcji.

Mówiąc dokładnie – zaginął w Londynie. W mieście, gdzie pożegnaliśmy komiksowego Gierka – bohatera „Outsajdersów”. W przeciągu kolejnych lat Gierczak kilkukrotnie wracał do „pierwszej polskiej powieści graficznej o emigracji” i porzucał ją (podobny temat został z powodzeniem zrealizowany przez Agatę Wawryniuk, dla której „Rozmówki polsko-angielskie” były trampoliną do sławy), zderzył swoich bohaterów z kultowym Tajfunem Tadeusza Raczkiewicza, a potem przepadł w odmętach cyberpunkowego Heliopolis.

Z planszami z tego okresu można zapoznać się na profilu Gierczaka na deviancie oraz na jego nigdy nieodświeżanej stronie www budzącej skojarzenia z „serfującymi internautami” przełomu wieków.

Karambol na nieskończonych pętlach autostrad, wielokrotnie klepane nyski kontra wehikuły, których nie powstydziliby się designerzy od Mad Maxa, naćpane cyborgi, zabłąkany RoboCop – to wszystko jest na tych zaginionych planszach z fragmentami często niedokończonych pretekstowych historii. W odróżnieniu od debiutanckich „Wędrówek...” tutaj nie jest surrealistycznie i nihilistycznie, a raczej siermiężnie, swojsko i w pełnym kolorze. Jak wspominałem, plansze w większości zaginęły - ich grobowcem jest Internet i obrazki .jpg w niskiej rozdzielczości. Do czasu, bo na początku 2015 roku pod szyldem Strefy Komiksu światło dzienne ujrzał nowy album - „Heliopolis”!

Wbrew pozorom, to już inne miasto niż to, którym Gierczak częstował swoich fanów przez ostatnie lata. Kolorowe plansze w większości zaginęły, więc część epizodów została przerysowana pod kątem publikacji w czerni i bieli. Część już nigdy nie zostanie ukończona. Autor ocenzurował też swój komiks obyczajowo i zagłuszył dekadencką quasi-erotyczną otoczkę naoliwionych smarem cybernetycznych pin-up girls z kolorowej wersji. Mimo że komiksy Gierczaka są jawnie inspirowane pulpą złotych czasów VHSów, to nie jest to zdecydowanie klimat na nowego RanXeroxa. Przygody Blachary, Złomiary (i Seleny, czyli alter ego Anny Heleny Szymborskiej!) są bezpieczną fantastyką lekkiego kalibru, zaś jedynymi wyskokami, na jakie pozwala sobie autor, są sporadyczne bluzgi.

Mimo wszystko zabieg przerysowania dla samych komiksów w większości wypadł na plus. Warto poszukać pierwszych wersji plansz, aby porównać zmianę techniki. Podobny efekt osiągnął Rafał Szłapa, publikując na życzenie fanów „Pierwszą wersję życia” - obszerny fragment pierwszego Blera w wersji malowanej. Plamę koloru Gierczak zastąpił plastycznym szraferunkiem, czasami dopracował kadrowanie – obserwacja tej zmiany to wartość dodana zwłaszcza dla adeptów sztuki komiksu.

Dla mnie to jednak za mało.

Opublikowano:



Heliopolis. Miasto przyszłości

Heliopolis. Miasto przyszłości

JUŻ W SPRZEDAŻY
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

To nie tak miało być! To nie tak miało być! To nie tak miało być!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-