baner

Recenzja

Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy

Karol Sus recenzuje Przebudzenie
7/10
Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy
7/10

Poszerzenie oferty wydawniczej Mucha Comics wyszło jej na dobre. Zamiast zamykać się praktycznie tylko na superhero ze stajni amerykańskiego potentata, Marvela, Mucha sięga po coraz to nowe, ciekawe komiksy. Wprawdzie wciąż oscyluje wokół amerykańskiego mainstreamu, co nie oznacza wcale wtórnych niejednokrotnie przygód nadludzi odzianych w trykoty. Image czy Vertigo to nadal półka nastawiona na czystą rozrywkę, jednak oferująca bardzo interesujące serie i miniserie. Jedną z nich może być „Przebudzenie” znanego i cenionego scenarzysty Scotta Snydera, zilustrowane przez Seana Murphy'ego.

Podczas wydobycia ropy naftowej pracownicy natrafiają przez przypadek na przedstawiciela zupełnie nowej, nieznanej dotąd rasy podwodnych stworzeń. Wyglądający jak syrena osobnik okazuje się być śmiertelnie niebezpieczny. Mimo to udaje się pochwycić jedyny znany okaz stworzenia. Wezwana przez rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki na miejsce grupa naukowców i pasjonatów ma za zadnie odpowiedzieć na pytanie, czym jest owy stwór, a przede wszystkim czego chce, gdyż wszelkie oznaki wskazują na formę inteligentną. Zanim jednak naukowcy zabiorą się do poważnej pracy, wszystko zacznie iść w złym kierunku. Uwięzieni setki metrów pod powierzchnią wody mają niewielkie szanse na ratunek.

Scott Snyder w „Przebudzeniu” udowadnia to, co pokazał już w wielu poprzednich komiksach. Scenarzysta ten ma talent do tworzenia niezwykle ciekawych światów. Nawet z potencjalnie wyeksploatowanego pomysłu potrafi wykrzesać niezłą historię. Jednocześnie, wymyślając skomplikowane intrygi i konstruując oryginalnych bohaterów, zapędza się w pewnym momencie w kozi róg. Tak jak w „Mieście sów”, ostatnich zeszytach „Śmierci w rodzinie”, tak i w „Przebudzeniu” dość wyraźnie rysuje się granica, gdzie scenarzysta nie daje rady dopić piwa, które sam nawarzył. W momencie gdy pewne wątki muszą naturalnie zostać rozwiązane, a pewne tajemnice wyjaśnione, odnosi się wrażenie, że Snyder gorączkowo poszukuje w miarę racjonalnego wytłumaczenia swoich pomysłów. Niestety komiksy tracą wtedy dość sporo na swej atrakcyjności. Nie jest to może tak rażące w „Przebudzeniu” jak w dwóch innych komiksach przed chwilą wymienionych, aczkolwiek gdy zastrzeżenia takie zaczynają się powtarzać przy kolejnych dziełach scenarzysty, prowadzi to do dość jednoznacznych wniosków.

Sean Murphy rysuje bardzo ostrą kreską. Niezwykle cienkie kontury nadają planszom wyrazistości i drapieżności, dzięki czemu komiks ogląda się ze sporą przyjemnością. Osobne słowa uznania należą się koloryście, Mattowi Hollingsworth, który do pokolorowania plansz użył nieco rozmytej i stonowanej palety barw, co daje dość ciekawy efekt w połączeniu z ostrością konturów.

Mimo kilku naciąganych elementów fabuły, „Przebudzenie” to bardzo ciekawa miniseria, godna polecenia fanom amerykańskiego mainstreamu. Pierwsze zeszyty wchodzą gładko i nawet pewne zgrzyty w drugiej połowie integrala nie powinny zepsuć ogólnego wrażenia z lektury.

Opublikowano:



Przebudzenie

Przebudzenie

Scenariusz: Scott Snyder
Rysunki: Sean Murphy
Kolor: Matt Hollingsworth
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2015
Tytuł oryginału: The Wake #1-10
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: A5
Stron: 224
Cena: 79,00 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-61319-50-4
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy Mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

voydd -

Od tej serii kupie wszystko co bedzie narysowane przez Sean'a Murphy'ego.