baner

Recenzja

Księżniczka Amazonek w końcu w Polsce

Przemysław Pawełek recenzuje Wonder Woman #01: Krew
7/10
Księżniczka Amazonek w końcu w Polsce
7/10
Reset świata DC miał utrzymać przy wydawnictwie starych fanów, jednocześnie będąc otwarciem na nowych czytelników. Nowe 52 serie miały od początku opowiedzieć historie znanych już bohaterów, nie wymagając od odbiorców znajomości paru dekad ich biografii. Jak już wiemy – wyszło jak wyszło. Historie opowiadane są niby na nowo, ale żeby nie zniechęcić psychofanów żelazny kanon wciąż obowiązuje. DC stanęło w rozkroku. Reset jest na pół gwizdka. Efekty niestety są zwykle podobne – z dotychczasowo wydawanych u nas serii wyraźnie na plus wyróżnia się jedynie główny cykl poświęcony Batmanowi. W końcu doczekaliśmy się chyba drugiej serii, której warto poświęcić uwagę.

Brian Azzarello, biorąc na warsztat przygody Wonder Woman, odszedł nieco od superbohaterskiego kanonu. Księżniczka Amazonek poznaje swoje - napisane na nowo zresztą – korzenie i wdaje się w awanturę z połową panteonu greckich bogów. W dalszym ciągu mamy tu trykociarski heroizm, naparzanie, nieco wzniosłych gadek, ale wszystko to zalano antycznym sosem. Fabuła rozgrywa się współcześnie, ale od czasu greckich państw-miast niewiele się zmieniło. Wciąż motorem wszystkich wydarzeń są bogowie i niby-ludzkie - ale dużo mocniejsze niż wśród zwykłych śmiertelników – namiętności. Miłość, nienawiść, zazdrość, zdrada, zawiść, pragnienie władzy, zadawnione urazy – wszystko to jest w tym komiksie i pulsuje pomiędzy kolejnymi scenami akcji, napędzając fabułę. Gdyby zwiększyć dosadność przemocy i pozwolić bohaterom na bardziej soczyste teksty, scenariuszom Azzarello bliżej było by do klimatu, jaki panuje w Vertigo niż w klasycznym universum DC.

Podobne ma się sprawa z rysunkiem. Cliff Chiang mieści się w ramach, jakie nakreślono dla komiksu superbohaterskiego, ale odróżnia się na tle całej masy naśladowców Jima Lee, którzy zdominowali ten interes. Jego kreska jest pewna, tuszowanie nieco drapieżne, a sceny akcji rozrysowane z oddaniem pewnej dynamiki. Zamieniający się z nim w fotelu rysownika Tony Akins ma bardziej dopieszczony, ale i stonowany styl. Grafikę uzupełniają intensywne, ale nie przejaskrawione kolory Matthew Willsona. Ekipa pod wodzą Azzarello świetnie sprawdza się w ilustrowaniu historii o iście epickim zacięciu.

Nowa na naszym rynku seria ma sporo zalet, ale nie jest pozbawiona także wad. Do pozytywów można na pewno zaliczyć nieoczywisty niby-fakt, że scenarzyście udało się wykręcić od przeplatania jego cyklu z resztą serii. Gościnne występy zwykle wypadają na korzyść, ale ostatnio DC doprowadziło ten patent do absurdu. Przeplatanki w Nowym 52 wypadają sztucznie i wymuszenie, tu ich najzwyczajniej w świecie nie ma. Wonder Woman po prostu przeżywa kolejne przygody, nie trwoniąc czasu na zbędne pogaduszki z Supermanem czy Batmanem. Dla jednych zaletą, dla innych wadą będzie fakt, że komiks pędzi do przodu, od przygody do przygody, a sama intryga nie jest najgłębsza. Taka jest jednak natura tej opowieści, to bezpretensjonalne, przygodowe czytadło bez wyższych aspiracji i jako takie się sprawdza. Momentami miałem jednak wrażenie że Azzarello pędził nieco za szybko albo ja w efekcie coś przegapiłem i na przykład finałowe zwieńczenie intrygi z wykorzystaniem boskich atrybutów wydało mi się niedostatecznie jasne. Być może jednak czegoś już nie pamiętam z greckiej mitologii i zasad rządzących Olimpem albo za mało znam boską część universum DC.

„Wonder Woman: Krew” to dobry początek serii. Azzarello wprowadza własne zasady, od samego początku miesza w życiorysie głównej bohaterki, wznosi skalę wyzwania na boski poziom, by w finale zamknąć historię cliffhangerem. Tomik czyta się wartko, a po lekturze pozostaje się z lekkim niedosytem, ale i pustką w głowie. To czysta, ale i niegłupia rozrywka, sporo obiecująca na przyszłość. Zaryzykuję stwierdzenie, że to ścisła czołówka nowego DC na naszym rynku. Jeśli utrzyma albo podniesie poziom, to prawdopodobnie zdetronizuje Batmana.

Opublikowano:



Wonder Woman #01: Krew

Wonder Woman #01: Krew

Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Cliff Chiang, Tony Akins
Tusz: Dan Green
Kolor: Matthew Wilson
Okładka: Cliff Chiang
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2014
Seria: Wonder Woman, Nowe DC Comics
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170 x 260 mm
Stron: 160
Cena: 75,00 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328102408
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Księżniczka Amazonek w końcu w Polsce Księżniczka Amazonek w końcu w Polsce Księżniczka Amazonek w końcu w Polsce

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

pirus -

doskonały komiks, świetnie napisany. Intryga jest kapitalnie rozplanowana, dialogi mocno odstają od typowych kretyńskich odzywek superbohaterów. Ogląda się przyjemnie, czyta wręcz doskonale. Egmont zrobił doskonalą robotę.