reklama baner reklama

Nowe Teksty

Staruszek Parker
Panic o „Spider-Man: Władza”
Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"
Zwyczajne życie superherosa
o 1. tomie Hawkeye'a
Z sadystą ci do twarzy
Tymczyński o 2. tomie "Wiczycy i Czarnego Księcia"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

Śledziu Animator

Łukasz Chmielewski
Rozmowa z Michałem Śledzińskim, redaktorem naczelnym magazynu "Produkt", autorem serii komiksowych "Osiedle Swoboda", "Na szybko spisane", "Wartości rodzinne" i "czerwony pingwin musi umrzeć", który dołączył do ekipy pracującej nad animowanym serialem "Tymek i Mistrz" Rafała Skarżyckiego i Tomka Leśniaka.




Aleja Komiksu: Michał Śledziński wstaje rano i idzie do pracy na 8 godzin? Co się stało? Szantaż? Góry złota?

Michał Śledziński: Znudziło mi się siedzenie w domu, pracowałem w ten sposób, z niewielkimi przerwami, od ponad 18 lat (cóż, wcześnie zacząłem). Ostatnio często wspominałem grupowe nasiadówy z czasów „Produktu” (to właśnie te wspomniane przerwy) i zwyczajnie tęskniłem za bardziej kreatywnym środowiskiem niż telewizor, piekarnik, konsola... Przy okazji, serial „Tymek i Mistrz” to rewelacyjny projekt z potencjałem realizowany w studio pełnym zdolnych ludzi. Po niemal półtora miesiąca pracy nad jego wyglądem (a wcześniej nad tekstami) i już wiem, że wyjście z domu to była właściwa decyzja.

Do tej pory realizowałeś przede wszystkim autorskie pomysły. Jaka jest twoja rola jako jednego z trzech scenarzystów serialu animowanego na podstawie serii komiksowej „Tymek i Mistrz”?

Napisałem dwa odcinki, z czego Rafał Skarżycki (dowodzący grupą) „klepnął” jeden oraz przemyciłem do scenariuszy Rafała i Krzysztofa Gurecznego (fachura w temacie) kilka pomysłów. W dużym skrócie, uczyłem się przy chłopakach, w jaki sposób tworzy się klasyczny scenariusz, a nawet, w jakim oprogramowaniu taki tekst powinien być napisany, jak sformatowany. To, co pisałem wcześniej dla siebie oraz kolegów komiksiarzy, wyglądało zupełnie inaczej, to były raczej uzupełniane tekstem storyboardy. W przypadku „Tymka i Mistrza” musiałem nauczyć się opowiadać klarownym tekstem kadry, które miałem przed oczami. To było coś zupełnie dla mnie nowego.

Dołączyłeś do ekipy animacji już w trakcie prac nad nią. To znaczy, że z jakiś powodów byłeś im potrzebny. Dlaczego wybór padł na ciebie?


Wciąż młody, fajny, zdolny, więc czemu nie? Tak na serio myślę, że zaważyło to, w jaki sposób plastycznie konstruuję postaci (w cartoonowej konwencji). To, że one „żyją” dzięki dość dynamicznej kresce, którą operuję. Plus świadomość kadru, znajomość technologii, warsztatu, drobiazgowość . No i długa, dobra znajomość z Tomkiem Leśniakiem, zaczynaliśmy razem mniej więcej w połowie lat 90., zawsze świetnie się dogadywaliśmy, nie inaczej jest teraz, kiedy pracujemy „back to back”.

Na ile brak doświadczenia w tworzeniu animacji będzie twoim atutem, a na ile problemem?

Moje zadania na teraz są czysto plastyczne: storyboard, przygotowanie postaci pod animację wycinankową. To elementy, które mam opanowane... Co będę tutaj skromnisia udawał... Cholernie dobrze mam opanowane. Jeśli będę chciał później zająć się animacją, wiem (z rozmów), że nie będzie to żadnym problemem. Ponoć wykazuję potencjał. Sam również bawiłem się wcześniej ruchem w prostych animatikach (do obejrzenia na moim kanale YT). Ogólnie, jaram się tym, co widzę, co powstaje w Human Ark (mam na myśli także „Diplodoka”), to inspirujące rzeczy. Studio ma świetnych animatorów.

„Tymek i Mistrz” to animacja dla dzieci. Do tej pory tworzyłeś głównie dla dojrzałego czytelnika. Odnajdziesz się w nowej roli? A może będziesz chciał przemycić trochę Śledzia – tego z „Osiedla Swoboda”, „Na Szybko Spisane” czy „Wartości rodzinnych” do serialu?

Z pewnością przemycam moją cartoonową stylistykę, ale dopasowaną do ram wyznaczonych przez scenariusze. Korzystam także z projektów Tomka, który w komiksach z serii „Tymek i Mistrz” nakreślił już sporo i lokacji, i postaci. Na szczęście mam wolną rękę w ich interpretacji. Nie ma mowy o jakiejkolwiek frustracji, ta robota to fun-fun-fun.

Właściwie każdy z twoich komiksów nadaje się na film animowany. Jeż Jerzy już debiutował w kinie, w kolejce ustawiają się Łauma, Wilq i Tymek i Mistrz. Kiedy przyjdzie czas na twoje autorskie animacje?

W ramach niezapeszania to pytanie pozwolę sobie zostawić bez odpowiedzi.



Rozmawiał Łukasz Chmielewski.

Opublikowano:



Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-