reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Recenzja

Komarów

Karol Sus recenzuje Komarów
„Komarów” Barta Nijstada przedstawia ostatni dzień istnienia sennego miasteczka na holenderskiej prowincji. Niewielka mieścina, nudna do tego stopnia, że największym wydarzeniem w jej historii było nagłe pojawienie się chmary komarów przed laty (od czego zresztą miasteczko wzięło swoją nazwę) już niedługo stanie w obliczu tragicznych wydarzeń. Bohater zbiorowy, jakim są mieszkańcy miasteczka, wiodą spokojne codzienne życie. Dzieci uczęszczają do szkoły, matki gotują obiad i sprzątają w domu, a ojcowie ciężko pracują w pobliskiej fabryce asfaltu, będącej jednocześnie kością niezgody wśród miejscowej ludności. Życie toczyłoby się zapewne nadal tym samym, do znudzenia przewidywalnym torem, gdyby nie pojawienie się dziwacznych olbrzymów siejących spustoszenie. W jednej chwili Komarów zostaje zmieciony z powierzchni ziemi.

Czytając komiks holenderskiego autora, nie sposób nie odnosić go do filmu „Melancholia” Larsa von Triera. Podobnie jak w filmie w „Komarowie” również sam motyw końca świata schodzi na dalszy plan, jest jedynie pretekstem do dokonania pewnych obserwacji. O ile jednak w „Melancholii” wszystkie wątki mają jakieś uzasadnienie, tworząc spójny obraz, o tyle „Komarów” Barta Nijstada jest dziełem dość chaotycznym. Każdy z wątków funkcjonuje oddzielnie, zawieszony gdzieś w fabule. Autor rzuca pewne hasła, po czym zapomina o bohaterach. Nie wiadomo właściwie po co czytelnikowi informacja o nazwie miasteczka, nic nie wnosi do fabuły również motyw protestów przed fabryką asfaltu. Wraz z pojawieniem się tajemniczych olbrzymów, wszelkie wątki zostają ucięte jak nożem, a autor zostawia czytelnika wobec ogromnego niedosytu.

Bart Nijstad, zgodnie z notką biograficzną na skrzydełku okładki, kreuje w komiksie bohaterów negatywnych. Podkreśla ich wady, wychodząc chociażby od wyglądu zewnętrznego (przykładem mogą być ujęcia eksponujące brzydotę postaci). Ciężko zapałać sympatią do którejkolwiek z przedstawionych w komiksie osób. Sprawia to, że zakończenie, mimo pozornie pozytywnej wymowy, odarte jest z jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro. Rysunki holenderskiego autora są jedną z mocniejszych stron recenzowanego albumu. Intrygujące grafiki, gdzieniegdzie połączone z czarnobiałą fotografią zapadają w pamięć. Zwłaszcza jeśli czytelnik nie ma nic naprzeciwko podkreślaniu niedoskonałości w rysunkach.

„Komarów” Barta Nijstada to komiks, który z pewnością miał duży potencjał. Dostrzec można próby poruszenia trudnych i drażliwych tematów, takich jak krytyka małomiasteczkowej społeczności. Niestety, zamiast konstruktywnej i prowokującej do myślenia dyskusji pomiędzy autorem a czytelnikiem, dostajemy jedynie chaotyczny zlepek różnych wątków. W tej sytuacji pojawienie się olbrzymów niszczących miasteczko jawi się jako swego rodzaju deus ex machina, wybawiając Nijstada od przemyślanego zakończenia całej historii.

Opublikowano:



Komarów

Komarów

Scenariusz: Bart Nijstad
Rysunki: Bart Nijstad
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2013
Tłumaczenie: Sławomir Paszkiet
Druk: czarno - biały
Oprawa: miękka
Format: 170 x x240 mm
Stron: 156
Cena: 44,90 zł
Wydawnictwo: Centrala
ISBN: 978-83-63892-14-2
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-