reklama baner reklama

Nowe Teksty

Za stówę, za trzy - sierpień 2017
Chmielewski typuje sierpniowe zakupy komiksów
Tak powinno się to robić
Kleszcz o 1. tomie "Universal War One"
Promyk nadziei
Kleszcz o 6. tomie "Avengers"
Literaci na wojnie
Tymczyński o 3. tomie "Bungou: Stray Dogs"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Czerwony Pingwin musi umrzeć! #1

Maciej Pałka recenzuje Czerwony Pingwin musi umrzeć! #1
8/10
Czerwony Pingwin musi umrzeć! #1
8/10
W przeciągu kilku ostatnich dni odbyłem dwie nostalgiczne podróże do lat 80. XX wieku. Pierwszą za sprawą filmu „Drive”, który przeniósł mnie w czasy przeróżnych „Ulic w ogniu” oglądanych setki razy na VHS. Druga podróż, już stricte komiksowa, to zasługa nowej produkcji Michała Śledzińskiego. „Czerwony Pingwin musi umrzeć!” jest nową cartoonową serią, która właśnie premierowo ukazała się w formie cyfrowej nakładem cdp.pl. Na wersję papierową musimy poczekać do połowy maja, kiedy do sklepów trafi album szykowany przez Kulturę Gniewu. Jako że dystrybucja komiksów w formie elektronicznej jest u nas w powijakach, świetnym pomysłem było postawienie na (teoretycznie) atrakcyjną przygodówkę.

„Czerwony Pingwin musi umrzeć!” niejako automatycznie skojarzył mi się z szalonymi komiksami Tadeusza Baranowskiego. Lektura pogłębiła pierwsze wrażenie. Już sam główny bohater – Kapitan Budo – ze swojej aparycji przypomina mix kultowych bohaterów PRL: Kajtka Majtka (z racji marynarskiego zawodu i postury) i Tytusa De Zoo (plastyczna fizjonomia). Przez większość komiksu małemu narwańcowi towarzyszy wielki żarłok – Kokosz/Czubaka o imieniu Momo. Pozostałe postacie to menażeria rodem z „chińskich bajek” okraszonych słowiańską fantazją niczym z serialu animowanego Leszka Gałysza „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Podobnie jest z fabułą, chociaż tutaj co wybredniejsi czytelnicy mogą stwierdzić, że pod warstwą nostalgicznego lukru (będącego w istocie manipulacją) niestety nie ma nic głębiej.

Ewentualni malkontenci mogą otrzeć łzy, podziwiając fenomenalną oprawę graficzną. Śledziu postawił na cyfrowy kolor i w tej dziedzinie stworzył najlepsze ilustracje w swojej karierze. Praca grafika sprawia wrażenie lekkości i pewnej nonszalancji, ale po wgryzieniu się w temat nie można mówić inaczej niż o majstersztyku.

Śledziński nie kryje, że jego nowa seria jest konsekwentną ucieczką w zajawkę grami i hołdem dla czystej rozrywki nieskażonej ideologią. Fani czekający na kolejne pokoleniowe dzieło „Giedroycia polskiego komiksu” tym razem obejdą się smakiem. Z drugiej strony, sam autor stwierdził, że „Czerwony Pingwin...” „jest historią, którą mógł wymyślić bohater pierwszego Na szybko spisane czy którykolwiek z chłopaków ze Swobody, kiedy miał te 10 lat”. W komiksie tym widać, że nastąpiła zmiana pokoleniowa w kreowaniu popkultury i do głosu doszli obecni piękni 30-letni. Chcąc nie chcąc, Śledziowi wyszedł kolejny manifest.

Opublikowano:



Czerwony Pingwin musi umrzeć! #1

Czerwony Pingwin musi umrzeć! #1

Scenariusz: Michał Śledziński
Rysunki: Michał Śledziński
Wydanie: I cyfrowe
Data wydania: Marzec 2013
Seria: Czerwony Pingwin musi umrzeć!
Stron: 46
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: cdp.pl
ISBN: 978-83-63745-16-5
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Czerwony Pingwin musi umrzeć! #1

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-