reklama baner reklama
baner

Recenzja

Ród M

Marcin "Dr.Agon" Górski recenzuje Ród M
W sprzedaży pojawił się soczysty kąsek dla fanów komiksów superbohaterskich. Wydawnictwo Mucha Comics postanowiło przybliżyć polskim miłośnikom Marvela jeden z najważniejszych komiksów zeszłej dekady. Choć nie bardzo przepadam za spandeksowymi herosami i heroinami, to do tego albumu podszedłem z delikatnym dreszczem na plecach. Nie często ma się okazję poznać historię, która tak bardzo wpłynęła na całe uniwersum Marvela. Ale po kolei.

"Ród M" to osiem zeszytów będących kontynuacją wydarzeń znanych z komiksów "Planet X" oraz "Avengers Disassembled". Scarlet Witch, córka potężnego Magneto przechodzi załamanie nerwowe. Za pomocą swoich mocy stara się przekształcić rzeczywistość, by odzyskać utracone dzieci. Choć Charles Xavier i Magneto starają się jej pomóc, ich wysiłek jednak nie przynosi efektów. Profesor X tworzy zgromadzenie superherosów (między innymi przedstawicieli Avengers i grupy X-Men), które ma na celu zdecydowanie o losach Wandy Maximoff (prawdziwe imię Scarlet Witch). Coś złego zaczyna się jednak dziać tuż po przybyciu grupy do Genoshy. Xavier znika, a po chwili bohaterów oślepia białe światło.

Album ten zabiera czytelnika w niesamowitą podróż w nowy świat, gdzie mutanci żyją w swoistej symbiozie z sapienami, a losy wielu superbohaterów potoczyły się zupełnie inaczej. Pod względem historii, album wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Kolejne strony pożerałem w zastraszającym tempie, zachwycając się ilustracjami, zarówno jeśli chodzi o strony komiksów, jak i świetne okładki. Brian Michael Bendis (pięciokrotny zdobywca nagrody Eisnera) oraz Olivier Coipel stworzyli świetny duet. Bendis z gracją operuje całym uniwersum Marvela, wplatając w opowieść historie niektórych bohaterów (na przykład Logana). Coipel świetnie ilustruje wydarzenia, zachwyca szczegółowością i rozmachem. Szczególnie spodobał mi się design Sentineli, wielkich maszyn tropiących mutantów. Również kolaże podczas (spoiler) przywracania pamięci czy grafiki na całą stronę robią wrażenie. Jednak pewnym czytelnikom może nie spodobać się sposób, w jaki Coipel rysuje samych bohaterów. Niektóre postacie przypominają bohaterów amerykańskich oper mydlanych.

Warto dodatkowo zauważyć, że "Ród M" nie jest komiksem dla wszystkich. Najwięcej na nim skorzystają fani uniwersum Marvela, dla których siatka zależności między postaciami i ich historie nie stanowią żadnego problemu. Osoby nowe w tym świecie mogą czuć się trochę zagubione i przytłoczone ogromem postaci i informacji, które otrzymują, choć momentami twórcy starają się tłumaczyć niektóre zawiłości. Jednak dla tych, co dopiero zaczynają swoją przygodę z bohaterami Marvela, lektura "Rodu M" będzie przypominać oglądanie "Zagubionych" od 5 sezonu.

"Ród M" jest jednym z najciekawszych komiksów superbohaterskich, jakie czytałem. Uwielbiam przedstawianie znanych postaci w stylu "co by było gdyby", a w tych komiksach Bendisowi udało się to fantastycznie. Ponadto na pochwałę zasługuje samo wydanie. Twarda okładka i kredowy papier, osiem zeszytów plus reprodukcje wariantów okładek (autorstwa m.in Esada Ribica czy Chrisa Bachalo). Cena okładkowa może trochę odstraszyć potencjalnego nabywcę (99 złotówek), ale każdy, kto nazywa się fanem Marvela, znajdzie sposób na zakupienie tego albumu. Warto znać, warto mieć.

Opublikowano:



Ród M

Ród M

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Olivier Coipel, Mike Mayhew
Kolor: Frank D'Armata
Okładka: Esad Ribic
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2012
Tytuł oryginału: House of M
Rok wydania oryginału: 2005
Wydawca oryginału: Marvel
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Stron: 208
Cena: 99 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-61319-30-6
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Ród M Ród M Ród M

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-