reklama baner reklama
baner

Recenzja

Resident Evil #1

Dariusz Hallmann recenzuje Resident Evil #01
Z jednej strony „Resident Evil” to świat gier komputerowych japońskiej firmy CAPCOM, dla mnie całkowicie nieznany; z drugiej – seria filmów reżysera Paula W.S. Andersona, także ich scenarzysty i producenta (jednak kiedy oddał reżyserię w inne ręce, dwójce i trójce nie wyszło to na dobre), z powodzeniem lansującego w nich swoją ukochaną, Millę Jovovich.

Ze światem gier „Resident Evil” powiązanych jest także kilka powieści. No i komiksy. Na przykład w Ameryce z praw do tytułu skorzystały takie wydawnictwa jak Marvel, Image i Wildstorm. A w Polsce – proszę sobie wyobrazić! – J.P.Fantastica, wypuszczając na rynek świeżutką również w Japonii mangę „Resident Evil: Marhawa Desire”, a ściślej – jej pierwszy tom.

Od razu trzeba zaznaczyć, że ta w zamierzeniach 4-tomowa seria ma charakter - niestety - promocyjny. Niedawno ukazała się kolejna gra „Resident Evil: Operation Raccoon City”, a gdyby ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości co do usługowej roli komiksu wobec gry, informuję, że za jego scenariusz odpowiada... CAPCOM.

Scenariusz jest najsłabszym ogniwem przedsięwzięcia „Marhawa Desire”. Schematyczny i przewidywalny, do tego trąci banałem w konstruowaniu postaci i w prowadzeniu dialogów. Nie przekracza jednak granicy, za którą wiałoby kompletną nudą. Mimo wszystko chcę wiedzieć, jak potoczą się dalsze losy profesora Douga Wrighta oraz jego krewniaka i zarazem studenta Ricky’ego Tozawy, próbujących rozwiązać zagadkę przeobrażania się ludzi w zombi w praktycznie odciętej od świata szkole Marhawa, gdzieś w Azji.

Najlepiej w mandze wypadają rysunki Naoki Serizawy, trochę statyczne, ale utrzymane w realistycznej, adekwatnej do tematyki, manierze oraz z dobrym skutkiem budujące charakterystyczny klimat zagrożenia. Wyrazistość kreski może też niwelować ewentualne niedogodności w trakcie lektury spowodowane małym formatem. Natomiast sceny przemocy nie budzą szczególnej grozy, są dosyć mechaniczne, podane „na zimno”, chociaż informacja na obwolucie „Dla czytelników od lat 17” jest absolutnie niezbędna.

I tak jak z odsieczą profesorowi nadciąga troje członków BSAA, na czele z kapitanem Chrisem Redfieldem dobrze znanym fanom „Resident Evil”, tak - mam nadzieję – w sukurs mangowej serii pośpieszą scenarzyści z CAPCOM, na czele z tym jednym trochę bardziej zdolnym.

Opublikowano:



Resident Evil #01

Resident Evil #01

Scenariusz: Capcom
Rysunki: Naoki Serizawa
Data wydania: Czerwiec 2012
Seria: Resident Evil
Tłumaczenie: Paweł Dybała
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: 12x17 cm
Cena: 19,90 zł
Wydawnictwo: JPF
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-