reklama baner reklama
baner

Recenzja

Transformers 3

Jan Sławiński recenzuje Transformers 3
Jestem fanem pierwszej części "Transformers", jednak nie cierpię drugiej, więc na zwieńczenie trylogii w reżyserii Michaela Bay’a czekałem z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony bałem się, że wszystko wyjdzie równie źle lub gorzej, co w w drugiej odsłonie tej serii zatytułowanej „Zemsta Upadłych”. Z drugiej tliła się we mnie nadzieja, że będzie przynajmniej w najmniejszym stopniu tak dobrze jak w „Transformers” z 2007 roku. Jakie wrażenie pozostawiła po sobie najnowsza odsłona opowieści o gigantycznych robotach? Czy moje obawy okazały się słuszne?

Na księżycu zostaje odnaleziony statek Autobotów skrywający ich największą technologię – technologię, która być może na zawsze zmieni oblicze Wszechświata. Rozpoczyna się wyścig między dobrymi a złymi robotami. Każdy pragnie pozyskać sekrety statku i tym samym przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Sam Witwicky (Shia LaBeouf) tymczasem rozpaczliwie próbuje znaleźć pracę, nowa – świetnie zarabiająca – dziewczyna (Rosie Huntington-Whiteley) wcale nie pomaga, a wszystko komplikuje niezapowiedziana wizyta rodziców.

Nie wiem, jak inni, ale ja poszedłem na trzecią część "Transformers", by zobaczyć wielkie, walczące między sobą roboty w slow-motion i powalające efekty specjalne. Nie oczekiwałem po tym filmie misternie skonstruowanej fabuły, bo wiedziałem, że jej nie uświadczę. Trzeba przyznać, że jest lepiej niż w poprzedniej części - żarty są mniej żałosne, a historia mniej durna, jednak wciąż nie można tu mówić o przemyślanej historii. Pierwsza połowa filmu trochę się dłuży, pojawiają się nowe, niekiedy bardzo irytujące, postaci. Poznajemy świeżo przybyłe na Ziemię Autoboty, trochę drugoplanowych ludzkich postaci (których nadmiar wydaje się zbędny), kilka Deceptów oraz nową dziewczynę Sama. Osobiście nie potrafię stwierdzić, czy wypadła lepiej czy gorzej od Megan Fox. Wszak za dużo do zagrania nie miała, głównie stara się ładnie wyglądać, a to jej – trzeba przyznać - całkiem nieźle wychodzi.

Co ciekawe, chyba po raz pierwszy w serii, mamy tu czarny charakter, który jest człowiekiem, wspierającym – trochę przygaszonego po porażce w Egipcie – Megatrona.

Druga połowa filmu miażdży swym rozmachem, wbija w fotel jakością i ilością zastosowanych efektów specjalnych. Często łapałem się na tym, że ręka wędrująca z pudełka z popcornem do ust zatrzymywała się w połowie drogi, gdy oczarowany wpatrywałem się w ekran. Chyba nigdy wcześniej nie widziałem tak długo trwającej i tak świetnie zrealizowanej walki finałowej. Giną dobre roboty, giną złe, giną również ludzie. Nie jest już kolorowo. Chyba, że coś wybucha.

trans3_il


Muszę przyznać, że denerwuje mnie fakt, iż większość ostatnio kręconych filmów robi się w technologii 3D. Jak dotychczas uważałem ten, coraz częściej powtarzający się zabieg za zwykłą chęć podbicia zysków. W mojej opinii, 3D zastosowane m.in. w „Piratach z Karaibów 4” czy „Alicji w Krainie Czarów” było całkowicie zbędne. „Transformers 3” to chyba pierwszy film, w którym 3D naprawdę się udało i warto wydać te kilka złotych więcej, by móc się nim w pełni cieszyć.

Cieszy to, że robotom dano więcej czasu ekranowego oraz zrezygnowano również z żałosnego, klozetowego humoru, który był w nadmiarze obecny w drugiej części trylogii. Niestety wprowadzone drugoplanowe postaci wypadają zbyt absurdalnie i są nazbyt przerysowane, by być ciekawymi i pełnokrwistymi bohaterami. Bardzo zabawnie jednak, w moim odczuciu, prezentuje się asystent Simmsona – Dutch, który jest grany przez Alana Tudyka. Gorzej jest z Kenem Jeongiem czy Johnem Malkovichem, którzy wzbudzają raczej uśmiech politowania niż rozbawienia.

Na zakończenie chciałem po raz kolejny pogratulować tłumaczowi. W drugiej części podtytuł z liczby pojedynczej zmienił na mnogą. Teraz całkowicie pominął. Brawo.

Polecam „Transformers 3” wszystkim, którym choć w najmniejszym stopniu podobały się poprzednie części. Polecam fanom spektakularnych i porażających ogromem bitew. Polecam wszystkim, którzy pragną spędzić w kinie przyjemne dwie i pół godziny bez narażania na przegrzanie swojej mózgownicy. To idealny wakacyjny film – pełen bzdurnej i dziurawej fabuły, której idiotyzm można jednak wybaczyć dzięki niesamowitemu rozmachowi, z jakim została przeniesiona na ekran.

Opublikowano:



Transformers 3

Transformers 3

Premiera: Lipiec 2011
Tytuł oryginału: Transformers: Dark of the Moon
Reżyseria: Michael Bay
Scenariusz: Ehren Kruger
Premiera: Lipiec 2011
Muzyka: Steve Jablonsky
Zdjęcia: Amir M. Mokri
Główne role: Shia LaBeouf
Rosie Huntington Whiteley
Josh Duhamel
Tyrese Gibson
John Turturro

WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-