reklama baner reklama
baner

Recenzja

Rozbitkowie czasu

Karol Wiśniewski recenzuje Rozbitkowie czasu #1
8/10
Rozbitkowie czasu
8/10
Christopher, człowiek z XX wieku, zostaje obudzony po tysiącletnim śnie w przestrzeni kosmicznej. Jednakże Ziemia XXX wieku okazuje się być w dalszym ciągu nękana przez okrutną zarazę, a pojawiły się także i nowe niebezpieczeństwa. Pomimo wszelkich przeciwności losu i grożących mu niebezpieczeństw Christopher postanawia odnaleźć Valerie, swą śniącą towarzyszkę z XX wieku, która zaginęła w przestworzach kosmosu.

„Rozbitkowie czasu” to klasyk europejskiego komiksu science-fiction stworzony przez Jeana-Clauda Foresta (twórcy m.in. Barbarelli) oraz Paula Gillona, jednego z największych rysowników komiksowych, jakich wydała Francja. Liczący 10 tomów cykl powstawał między 1964 a 1989 rokiem i był publikowany w trzech magazynach (jednym z nich był „Metal Hurlant”), raz w kolorze, raz w czerni i bieli, by w końcu być wydawanym w formie kolorowych albumów. Nie mniejsze perypetie wydawnicze były udziałem „Rozbitków” w Polsce. Pierwszy album pt. „Uśpiona Gwiazda” ukazał się w roku 1990 w magazynie „Komiks”, a fragment drugiej części w pierwszym i zarazem ostatnim numerze pisma „CDN”. Reedycji pierwszych pięciu tomów w zbiorczym wydaniu dokonał wreszcie Egmont, prezentując nam wersję z nową kolorystyką oraz nowym tłumaczeniem.

Z racji kilku dekad na karku momentami ujawniają się komiksowe archaizmy - w„Rozbitkach” widać nieco inny język komiksu niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni współcześnie. Czas akcji pomiędzy poszczególnymi kadrami potrafi zdrowo przeskoczyć, dialogi wypełniają strony gęsto, a z pomocą w zorientowaniu się w przebiegu akcji czy przeżyciach bohaterów nierzadko przychodzi nam sam narrator.

Sama opowieść trzyma się jednak nad wyraz krzepko i jej lektura daje ogromną satysfakcję, o ile tylko się zaakceptuje dość niezwykłe pomysły scenarzystów, np. latające ryby używane do walki czy gigantycznego tasiemca przemierzającego kosmos. Wiele osób pewnie w tym momencie popuka się w czoło, ale uprzedzam, że odrzucając „Rozbitków”, tracą możliwość podróży po niezwykłym świecie przyszłości, jakiego już dawno nie poznawali. Paradoksalnie, fabuła z racji wieku dość archaiczna, okazuje się być powiewem świeżości pośród współczesnych tytułów sci-fi nastawionych przede wszystkim na akcję. Nie żeby tu jej nie było, wprost przeciwnie - z zapartym tchem będziemy śledzić losy Christopera zagubionego w XXX wieku, walczącego o przetrwanie, miotającego się zarówno psychicznie jak i fizycznie (to drugie z pewnością jest znacznie przyjemniejsze) pomiędzy dwoma kobietami jego życia, a niekiedy nawet trzema.

Rysunek Paula Gillona (który od czwartego tomu pozostał jedynym scenarzystą cyklu) to klasyk sam w sobie, sztandarowy przykład jak powinno się ilustrować komiks środka. Elegancja – to najczęstsze określenie, jakie w stosunku do jego stylu używali koledzy po fachu w przedmowach do albumu. Wyczucie estetyki, proporcji i przestrzeni, dbałość o szczegóły przy jednoczesnym umiarze, przezroczysta ilustracja dla fabuły – oto szkoła Gillona, do której potajemnie uczęszczały tłumy uczniów.

„Rozbitkowie Czasu” stanowią świetną lekturę, która wciągnęła mnie bez reszty, skazując zarazem na męki oczekiwania na drugi tom. Niestety, jednocześnie nie jest to komiks na tyle genialny czy wykraczający poza ramy gatunku, bym mógł go polecić każdemu, ponad wszelkimi podziałami. Uczciwie trzeba stwierdzić: dobrze bawić się będą ci, którzy lubią SF i bardziej „oldskulowe” klimaty, pozostali niech raczej rozejrzą się za czymś innym.

Opublikowano:



Rozbitkowie czasu #1

Rozbitkowie czasu #1

Scenariusz: Jean-Claude Forest, Paul Gillon
Rysunki: Paul Gillon
Kolor: Laetitia Schwendimann, Hubert, Yannick, Christophe Bouchard, Laurence Croix
Data wydania: Październik 2010
Seria: Rozbitkowie czasu, Science Fiction
Druk: kolor
Oprawa: miekka ze skrzydełkami
Cena: 99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 978-83-237-3766-7
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Rozbitkowie czasu Rozbitkowie czasu Rozbitkowie czasu

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-