Recenzja

Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI

Jakub Koisz recenzuje Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI
8/10
Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI
8/10
Antyutopijna opowieść Franka Millera i Dave’a Gibbonsa przenosi czytelników do Stanów Zjednoczonych początku XXI wieku; niestety – bardzo niegościnnego miejsca. Mimo że na każdym kroku widać trzepoczącą na wietrze flagę, a uśmiechnięty do kamer prezydent pokazuje elektoratowi słynny gest „zwycięstwa”, to rząd nie daje sobie rady z wojnami domowymi oraz pogłębiającym się problemem podziału państwa. Dołóżmy do tego czystki etniczne, feminizm oraz kłopoty gospodarcze, a uświadomimy sobie, że nie chcielibyśmy wychowywać tam dzieci. Martha jednak musi sobie poradzić z dorastaniem w takim kraju – ta inteligentna ciemnoskóra nastolatka ze slumsów zaciąga się do rządowej jednostki Sił Pokojowych PAX, mającej „chronić amerykański styl życia”. Z wzorowego żołnierza pełnego wątpliwości i obaw przemienia się w charyzmatyczną przywódczynię. Z charyzmatycznej przywódczyni w żywą legendę.

„Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI” jest komiksem krytykującym demagogię oraz działania zbrojne, które pod płaszczykiem niesienia pomocy oraz ochrony wartości narodowych doprowadzają do śmierci niewinnych osób. Frank Miller nie podaje jednak wniosków na tacy – zarówno ruchy alterglobalistyczne, jak i szerzący się technopol nie są jednoznacznie potępione. Idealnie obrazuje to historia prezydenta Howarda Nissena – na początku idealisty chcącego ratować amazońskie lasy, potem degenerata, który doprowadza do rzezi niewinnych obywateli. Jednakże dużym uproszczeniem byłoby opisanie przygód Marthy jako wyłącznie paraleli politycznej, bo uważny czytelnik znajdzie mnóstwo odniesień do znanych mu filmów klasy B, książek, a także innych opowieści obrazkowych - dochodzi nawet do crossoveru pomiędzy światami panny Washington i Big Guya, bohatera również wydanego w Polsce komiksu Franka Millera. Na łamach komiksu, w wybitnym one-shocie pt. „Niesubordynacja”, pozwolono sobie również oddać hołd Jackowi Kirby’emu, twórcy „Kapitana Ameryki”. Kapitan Kurtz (i znowu – literackie nawiązanie, tym razem do bohatera „Jądra ciemność” Josepha Conrada) do złudzenia przypomina herosa z wydawnictwa Marvel.

Momentami może razić brak spójności pomiędzy tym, co zapowiadały pierwsze numery komiksu, a kolejnymi historiami, szczególnie utrzymanymi w konwencji space opery („Martha Washington – kosmiczny rozbitek”). Nagromadzenie postmodernistycznych zabaw scenarzysty wywołuje konsternację, jednak – o dziwo – do samego końca czyta się komiks dobrze. Szkoda tylko, że trudno polubić główną bohaterkę, a owe zabawy konwencją oraz nawiązania są siłą napędową prezentowanych fabuł. Wcale nie dlatego, że Martha jest maszyną do zabijania, która nie mówi o sobie za wiele oraz wykazuje się brakiem krytycznego myślenia wobec rządowych rozkazów, bo to akurat jest usprawiedliwione fabularnie. Problem tkwi w rozplanowaniu fabuł – autorzy rzucają Marthę w coraz dalszą przyszłość, a czytelnik nie wie, co się z nią działo w przerwie pomiędzy kolejnymi historiami.

Maksyma „lepiej, szybciej, więcej” nie odnosi się tylko do warstwy fabularnej. Dave Gibbons – rysownik współtworzący wcześniej m.in. genialnych „Strażników” – daje popis artystycznego samodoskonalenia się. Z każdym kolejnym numerem komiksu jego kreska ewoluuje; nawet uważny czytelnik mógłby mieć trudności z identyfikacją artysty na podstawie epilogu wydanego w 2004 roku, w którym ukazane są ostatnie minuty życia Marthy. Także tła oraz kolory ulegają przemianom. W dodatkach znaleźć można wypowiedź artysty, który w humorystyczny sposób opowiada o poddaniu się modzie wprowadzania komputerowych kolorów do komiksów oraz korzyściach z tego płynących.

No właśnie – dodatków w polskim omnibusie jest mnóstwo. I są to nie tylko zwyczajowe szkice konceptualne oraz wstępy napisane przez Millera i Gibbonsa, ale również odwołujące się do uniwersum Marthy rysunki zaprzyjaźnionych z Dark Horse artystów. To najdroższy komiks wydany przez Egmont, najdroższy komiks po polsku, który będziecie trzymali w rękach, oraz wkrótce może… najdroższy komiks Waszemu sercu. Bo ta antyutopia, która nie może się zdecydować, czy chce być politycznym paszkwilem, sentymentalną opowiastką o „tradycji” amerykańskiej popkultury lub stylizowaną na lekką fantastykę naukową sagą o „twardych” i „subordynowanych”, jest jednak dobrym komiksem. Nie wiem, czy wartym 220 złotych, ale na pewno jego kartki uwalniają – oprócz zapachu dobrej jakości papieru – istotę amerykańskich przemian rynku komiksowego na przestrzeni lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych i początku XXI wieku. Tyle, i aż tyle.


Opublikowano:



Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI

Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI

Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: Dave Gibbons
Data wydania: Styczeń 2010
Seria: Mistrzowie Komiksu
Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda, wydanie dwutomowe
Format: 170 x 260 mm
Stron: 248 stron – tom 1, 352 strony – tom 2
Cena: 220 zł (cena za 2 tomy)
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 978-83-237-2506-0
Komiks składa się z dwóch tomów sprzedawanych razem.
WASZA OCENA
8.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
8 /10
Zagłosuj!

Galerie

Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI Martha Washington: jej życie i czasy, wiek XXI

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-