reklama baner reklama

Nowe Teksty

Cudowne chwile miłości
Kamiński o "Nie musisz się mnie bać" Sfara
Bez dymu, bez ognia
Kleszcz o 4. tomie "Thunderbolts"
Zwyczajne życie superherosa
o 1. tomie Hawkeye'a
Z sadystą ci do twarzy
Tymczyński o 2. tomie "Wiczycy i Czarnego Księcia"
Kijuc: Trzeba pokonać smoka
wywiad z Jakubem Kijucem, twórcą Jana Hardego i

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

Rozmowa na tematy aktualne - wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem

Karol Wiśniewski
Od naszej poprzedniej rozmowy upłynęło tylko kilka miesięcy, ale przez ten czas Egmont zaskoczył czytelników swoimi posunięciami wydawniczymi. Po pierwsze, w ofercie wydawnictwa pojawił się nowy polski komiks pt. "Miś Misza". Skąd ta decyzja i dlaczego właśnie ten tytuł?

Nie sądzę, że wydawanie przez Egmont polskich autorów, w tym debiutantów, powinno być jakimś zaskoczeniem. Robimy to od początku naszej działalności. Przypomnę może, że to w Egmoncie debiutowali albumami Śledziński, Ordon czy Kalinowski, a publikowali i publikują m.in. Adler, Gawronkiewicz, Kowalski, Leśniak, Skutnik, Truściński. Nie specjalizujemy się w polskich współczesnych komiksach, ale mamy na nie oko, i to chyba niezłe, sądząc po zestawie powyższych nazwisk. Staramy się więc śledzić to, co dzieje się na komiksowej scenie i czasami decydujemy się na złożenie propozycji wydawniczej interesującym, naszym zdaniem, autorom.

"Misia Miszę" przyuważyłem w katalogu powystawowym MFK. Zachwycił mnie dowcip, profesjonalna kreska, gra bliską mi konwencją literacką, czyli fantastyką. Na kilku stronach autor pokazał absurdalny humor, erudycję, sprawność warsztatu. Plansze te były nieco przeładowane tekstem, no ale Paweł chciał zmieścić istotny fragment fabuły i prezentacji świata w konkursowym limicie. Ale ja lubię takie gęste opowieści - jest co czytać, jest co oglądać.

Co dziwne, ten komiks chyba nie dostał wtedy w Łodzi choćby wyróżnienia. Skontaktowałem się z Pawłem i zaproponowałem dokończenie albumu - okazało się, że ma już plan, szkice, konspekt. Pogadaliśmy trochę o tym, omówiliśmy kilka szczegółów fabuły, poprawiliśmy gdzieniegdzie tekst. Ale tak naprawdę to jest to debiut autora, który świadomie używa narzędzi - plastycznych i językowych. Wie, co chce opowiedzieć i jak.

"Miś Misza" to komiks, jakie bardzo lubię czytać - z fabułą, świetnymi dialogami, zabawą konwencją, mnóstwem dowcipów i aluzji poupychanych w tle. Jego - oczywiście komiksowych - trajlerów szukajcie w Nowej Fantastyce. Od kwietnia.

Czy premiera "Miszy" oznacza, że Egmont będzie wydawał więcej polskich komiksów?

Nie. Lecz jeśli trafimy na komiks, który nam się spodoba, będziemy rozważać jego wydanie. Na naszej stronie www jest informacja, jakich propozycji i jak przygotowanych oczekujemy. Otrzymujemy kilka projektów miesięcznie. Trafiło się kilka fajnych, takich "prawie, prawie" do druku. No, ale czasy i rynek ciężkie, aby podjąć decyzję o współpracy, musimy być pewni na 150%, że warto angażować autora (w długą i, niestety, mało efektywną finansowo pracę) i siły wydawnictwa.

Drugim głośnym projektem jest magazyn "Fantasy Komiks". 160 kolorowych stron za cenę mniejszą od ceny właściwie każdego nowego albumu komiksowego to istotne novum na naszym rynku.

Ha, pierwszy numer właśnie przyjechał z drukarni - świeżutki, pachnący farbą. Jestem zachwycony, i to nawet nie tylko dlatego, że my jesteśmy wydawcą - uwielbiam magazyny, cykliczne serie, antologie.

FK to też dla nas ważny test. Polski rynek komiksowy się dławi. Dławi małymi nakładami, w ich konsekwencji zbyt wysokimi dla wielu klientów cenami okładkowymi, krótką półką księgarń (albo i całkowitą nieobecnością w zwykłych księgarniach), wyczynami niektórych dystrybutorów. Możemy dalej wydawać komiksy w nakładach 1 czy 2 tysiące sztuk. Tylko, że to nie za bardzo ma sens, szczególnie dla dużych wydawców takich jak my, którzy muszą generować stosowne nakłady i sprzedaże. Dlatego próbujemy wrócić do kiosków – większych nakładów, niższych cen, bardziej masowej dystrybucji.

„Fantasy Komiks” to seria która - w moim przekonaniu - może trafić do szerszej publiczności. Wybraliśmy dobre, fajnie narysowane czytadła fantasy, w najpopularniejszym gatunku literatury popularnej (nie licząc prozy kobiecej, może). Adresujemy go do miłośników literatury, gier, kina fantasy, którzy nie mieli dostępu do komiksów tego rodzaju (bo brak księgarni w okolicy, bo niedobór informacji, bo cena itp.). Adresujemy go do fanów komiksu, który lubią opowieści gatunkowe, dynamiczne, porządnie narysowane, z wartką fabułą, gagiem, suspensem. Dla czytelników - a sam takim jestem - którzy lubią czekać na kolejny odcinek i biec do kiosku, żeby kupić nowy tomik i przeczytać "co było dalej". Nie będziemy się w FK zajmować "sztuką komiksu", artystowskimi eksperymentami, przesłaniami dla świata i jego okolic. Dajemy akcję, potwory, czary mary, półnagie dziewczęta z mieczami, trochę humoru, porządną kreskę i efektowne kolory.

Dystrybucja kioskowa niesie spore ryzyko - kioski są przeładowane; nowych, mniejszych projektów nie widać na półce; to grozi sporymi zwrotami. Wreszcie niska - jak za ten 160 stronicowy produkt - cena, jest jednak zauważalnie wyższa niż cena prasy. Ale to nasz kolejny kioskowy krok po Star Warsach, dla których znaleźliśmy w kioskach i półkę, i klienta. Jeśli się uda, będziemy rozwijać tego typu działania. Więc - pomóżcie, kupujcie, promujcie, polecajcie.

FK będzie reklamowany w prasie fantastycznej, na portalach komiksowych i growych, na imprezach targowych. Zaczynamy od formatu 160 stron, a na nich trzy pełne albumy plus trochę stripów. Ale to formuła wstępna, może się okazać na przykład, że czytelnicy będą chcieć więcej tytułów w krótszych transzach. Oczywiście, bardzo jesteśmy zainteresowani opiniami o tytule - zapraszamy na jego stronę: www.quki.pl/fantasykomiks. Tam ankieta, info o FK, coś do poczytania.

Twój niedawny artykuł o historii polskiego komiksu do Words Without a Borders wzbudził sporo kontrowersji - czytelnicy zarzucają Ci zaniedbanie zasług TM-Semic dla rynku komiksowego w Polsce.

Rozumiem przywiązanie do TM-Semica, sam mam setki ich zeszytów w domu na półkach, a z Marcinem Rusteckim spotykamy się regularnie na pogawędkach. Ale nazwy tej firmy nie umieściłem w artykule świadomie, tak jak i wielu innych ważnych wydawców, np. KAWu. Po prostu nie pisałem o wydawcach już NIEistniejących (zaplątała mi się Mandragora tylko). Artykuł nie był zresztą pisany dla polskiego czytelnika, tylko dla amerykańskiego. To sprawia, że o pewnych oczywistych dla Polaka sprawach trzeba w nim pisać więcej, a wiele niuansów pomijać.

Takie teksty - przepraszam za tę warsztatową wstawkę - pisze się dla 3 podstawowych grup odbiorców (dotyczy to też mojego tekstu o historii polskiej sf, publikowanego w tym samym piśmie):
- czytelników ogólnie zainteresowanych kulturą, sztuką, literaturą - tych nazwy wydawnictw, a nawet nazwiska autorów w ogóle nie obchodzą, ciekawią ich kulturowe i historyczne procesy, zjawiska, trendy, ewentualnie najważniejsze dokonania gatunku.
- czytelników bardziej zainteresowanych komiksem jako medium, formą sztuki - dla tych podaję nazwiska kluczowych twórców, tytuły najważniejszych serii i pism - jako punkty zaczepienia i tropy do dalszego pogłębiania wiedzy, szukania w Internecie itp.
- ludzi z branży, ewentualnie zainteresowanych jakimiś biznesami - tym trzeba podać najważniejsze nazwiska twórców i nazwy firm AKTUALNIE działających, żeby mogli je odszukać i nawiązać łączność.

A wszystko to w krótkim artykule pisanym dla czytelnika nie mającego bladego pojęcia o niczym, co się w Polsce dzieje. Dlatego z takiego tekstu trzeba wyciąć wszystko, co zamula obraz, wszystkie nazwy, które już nie są użyteczne, nazwiska twórców, którzy dopiero zaczynają, i tak dalej.

Na to nakłada się oczywiście moja osobista perspektywa i hierarchia ważności, i wartości - np. superbohaterska inwazja z początku lat 90-tych (którą przecież w tekście zauważyłem) to kluczowe doświadczenie dzieciństwa dla dzisiejszego komiksiarza 28-latka, ale z perspektywy całej historii polskiego komiksu, tylko jeden z epizodów. Jak ktoś inny będzie taki artykuł pisał, to ustawi swoje priorytety inaczej, zapewne.

Niedawno zakończyła się publikacja znakomitego "Edenu" w ramach Klubu Mangi Dla Dorosłych, nieco wcześniej skończyła się "Brzoskwinia". Jakie nowe tytuły planowane są więc w obrębie mang?

Nie mamy na razie żadnych konkretnych planów związanych z rozwojem segmentu mangowego.

W tym roku w ramach kolekcji "Sensacja" ukaże się integral "Wydział Lincoln", serii narysowanej przez Piotra Kowalskiego, który powróci na polski rynek po kilku latach nieobecności...

Tę serię chcieliśmy drukować od początku, ale ponieważ ograniczamy druk komiksów w pojedynczych albumach, czekaliśmy na całość. Stąd ta przerwa. To porządny, wartki komiks akcji, ciekawie napisany i narysowany.

Bardzo się cieszę, że Piotrowi udało się osiągnąć sukces na frankofońskim rynku. Czyli – stabilną pozycję rysownika, z którym chcą współpracować duzi wydawcy. Skończył „Wydział Lincoln” dla Lombarda, wiem, że zaczyna prace na kolejną serią dla znaczącego edytora. Wszystko to osiągnął dzięki talentowi, ciężkiej pracy i determinacji. O swoim nowym komiksie i pracy dla Francuzów opowie na spotkaniu w trakcie Komiksowej Warszawy.

Był Kasprzak z "Halloween Blues", będzie Kowalski z "Wydział Lincoln". Czy Egmont jest zainteresowany wydaniem innych komiksów wydanych poza Polską, a które zostały stworzone lub współtworzone przez Polaków? Ostatnio ukazał się choćby "London Thing" Mirosława Urbaniaka.

Wydajemy też „Marzi” Marzeny Sowy, przypomnę. Mogę ogólnie powiedzieć, że przyglądamy się komiksom polskich autorów wydawanych poza Polską, tak jak i temu co dzieje się na naszym rynku. Fajnie je mieć w katalogu, a fakt, że są to dzieła „naszych”, którzy osiągnęli sukces na Zachodzie, oczywiście pomaga w Polsce w promocji. Trochę to mnie, szczerze mówiąc, irytuje, bo świadczy o tym, żeśmy się jeszcze z kompleksów zaściankowości nie wyleczyli, no ale tak jest. Dla twórców polski rynek oczywiście jest tylko dodatkiem, smaczną wisienką na torcie. Żyją z wydań francuskich. Uważam, że jeśli ktoś we Polsce chce żyć z rysowania komiksów, musi rysować na duże rynki – francuski czy amerykański.

Planowana jest też antologia konkursowa wydana wspólnie z Muzeum Powstania Warszawskiego. Możemy prosić o szerszy opis tego projektu i jego celów?

Antologia będzie przypominać tę sprzed roku, tyle, że będzie miała więcej stron, bo na tegoroczny konkurs przyszło więcej dobrych komiksów. Konkurs organizuje MPW – jest to jedna z wielu form popularyzacji wiedzy o Powstaniu Warszawskim, włączania pamięci o tym wydarzeniu do świadomości zbiorowej Polaków. MPW realizuje ten program w kapitalny sposób na różnych polach, a że jego dyrektor jest miłośnikiem komiksu – dba też o nasze medium. W zeszłym roku otrzymaliśmy kilka prac z zagranicy, będziemy promować poza Polską ideę konkursu także w tegorocznej edycji.

Juroruję w tym konkursie od chyba 5 lat i mogę powiedzieć, że dostajemy coraz lepsze prace. W zeszłym roku było ich tak wiele, że uznaliśmy wraz z MPW, że zasługują na profesjonalną publikację i dystrybucję normalnymi kanałami sprzedaży.

Dla Egmontu, dla wielu osób z naszego zespołu, dla mnie osobiście, praca nad antologią to możliwość uczestnictwa nie tylko w ciekawym projekcie artystycznym. Powstanie Warszawskie, jego historyczny kontekst i konsekwencje dla pojedynczych ludzi, to jeden z kluczowych momentów w dziejach naszej kraju i miasta. To historia naszych rodzin, także mojej. Więc – jesteśmy dumni, że możemy współpracować z MPW w tym obszarze.
A że finalnie otrzymujemy bardzo ciekawe książki – tym lepiej.

Czego jeszcze możemy się spodziewać w roku 2010 (lub później) w ofercie Egmontu?

Szykujemy sporo ciekawych komiksów, wymienię tu nową „Ligę Niezwykłych Dżentelmenów” Moore’a, „Animal’z” Bilala, Gaimanowskiego „Batmana”, „Dylana Doga”, czwarty tom „Blacksad”, nowego „Thorgala”, „Krzyk ludu” Tardiego. Będziemy kontynuować praktycznie wszystkie rozpoczęte serie kolekcje, choć niektóre z nieco mniejszą częstością. Oczywiście, wydarzeniem roku będzie film Jeż Jerzy, mam nadzieję, że Tomek i Rafał zdołają skończyć prace nad nowym tomem komiksu.

Dziękujemy za rozmowę.

Opublikowano:

Tagi

Egmont Tomasz Kołodziejczak Wywiad


Tagi

Egmont Tomasz Kołodziejczak Wywiad

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

strz1 -

Dylan the Dog jakos od poczatku? Wiadomo jaka forma?

kisiu -

grrr znowu nic konkretnego, Gaiman w Egmoncie to już standard więc to żadna nowość w zapowiedziach, serie będą kontynuowane ale kiedy? Może by tak dokończyć serie innych wydawnictw np.Ygreka, DMZ, 100 naboi albo transa? Na razie Mucha ma ciekawszą ofertę :p

ramirez82 -

Jak to żadnych konkretów? A Krzyk Ludu Tardiego? A 4 tom Blacksada? To nie konkrety?

kisiu -

otóż wg mnie to nic konkretnego:) żadnych konkretnych terminów, nic, poza tym ograniczam się w większości do komiksów amerykańskich więc blacksad i inne mnie nie jarają:)czekam na terminy premier constantina, lucyfera, baśni, bbpo, hellboya, swamp thinga i najchętniej kontynuacji wskazanych przeze mnie tytułów :) Ale to raczej niemożliwe, poza tym fajnie byłoby przeczytać constantina od początku:)

lion -

Wreszcie będzie Tardi. Mam nadzieję, że na krzyku ludu się nie skończy.
Fajnie, że ukaże się 4 tom blacksada
Ale ogólnie ta rozmowa faktycznie pozbawiona jest konkretów :roll:
Kiedy egmont wreszcie odpowie na pytania :roll:
Od ostatnich odpowiedzi minęło już ponad 3 miesiące!!!
Ciekawe czy DD zostanie wydany w formie zbiorówki kilku tomów?
Batman Gaimana też może być ciekawy.
Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało równiez pod względem cen :roll:
lion

j13 -

lion pisze:Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądało równiez pod względem cen :roll:
lion

Szykuj się lion, na pewno będą za wysokie.

ASX76 -

Pan Kołodziejczak w wywiadzie wspomniał nieco o planach, dlatego teraz nie odpowiada na pytania forumowiczów, bo nie ma nic więcej do dodania? :wink: :P