reklama baner reklama

Nowe Teksty

Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie "Thora Gmowładnego"
Bagienna batalistyka
Panic o 5. tomie "Ołów Rzymu"
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
Kleszcz o "Universum DC: Odrodzenie" (Rebirth)
Gnat, czyli arcydzieło
Gierszewski o 1. tomie "Gnata"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Artykuł

Z importu: Damex poleca

Damian "Damex" Maksymowicz
W poprzedniej pisanej przeze mnie odsłonie "Z importu" (wtedy jeszcze z szyldem "Perły z importu") ze względu na ograniczoną ilość miejsca skupiłem się na 5 komiksach, kilka innych wymieniając jedynie z tytułu. Nie zamierzam jednak się powtarzać i wracać do nich - jeśli zechcecie możecie na sami sprawdzić, czy słusznie je wtedy umieściłem w tamtym tekście. Tym razem biorę na cel inne pozycje, a tytuły, które padną „pomiędzy”, także gorąco polecam Waszej uwadze.

id_crIDENITY CRISIS
Brad Meltzer w Polsce znany jest ze swoich książek sensacyjnych thrillerów, jednakże jest on również scenarzystą komiksowym. Zasłużony sukces przyniosła mu kontrowersyjna mini-seria „Idenity Crisis” – jeden z największych bestsellerów w historii DC Comics. Gdybym miał określić, czym jest ten komiks, to „dramat sensacyjny” byłby chyba jak najbardziej na miejscu. Już wyjaśniam czemu: żona super bohatera Ralpha Dibny’ego (a.k.a. Elongated Mana, członka Justice League of America) Sue zostaje brutalnie zamordowana. To dopiero początek dramatycznych wydarzeń, albowiem życie rodzin pozostałych członków JLA także jest w niebezpieczeństwie, a stoi za tym ktoś, kto zna ich sekretne tożsamości.

Tym razem złoczyńcy przekroczyli pewną granicę, ale i herosi nie są tak kryształowi, jak mogłoby się zdawać – bo jak nazwać modyfikowanie pamięci łotrom, a nawet samemu Batmanowi? Te wszystkie elementy sprawiają, że postacie stają się bardziej ludzkie, co potęguje odbiór wydarzeń z kart komiksu. Meltzer stawia ważne pytanie o to, jak daleko jesteś się w stanie posunąć by ochronić sowich bliskich? Odpowiedź nie jest prosta.

Za rysunki odpowiada Rags Morales - nie wymieniłbym go w moim top 10 ulubionych amerykańskich rysowników, ale mimo to od strony wizualnej nie mam żadnych zastrzeżeń. W „IC” znajdziecie co najmniej kilka paneli, które zapadną Wam w pamięć i zostaną w niej na długo po skończeniu lektury, do której można nie raz wracać.


bone_imBONE
Będąca w zestawieniach najlepszych nowel graficznych wszechczasów seria „Bone” została wydana w jednym masywnym tomie – „One Volume Editiom”, w sumie ponad 1300 (!) stron wspaniałego komiksu Jeffa Smitha. Trzech kuzynów: dobroduszny Fone Bone, pazerny Phony Bone i trochę nierozgarnięty Smiley Bone są zmuszeni opuścić rodzinne Boneville, przypadek rzuca ich do pewnej doliny, gdzie przeżyją największą przygodę swojego życia – a czytelnicy wraz z nimi. Będą próbowali pomóc powstrzymać odrodzenie się potężnego zła i przetrwać wiele niebezpieczeństw by w ogóle móc spróbować wrócić do domu.

Kreskówkowy styl rysunków doskonale współgra z początkowo zabawnymi, a później z mrocznymi momentami historii. Komiks ma w sobie jakąś magię, co sprawia, że chce się ponownie zanurzyć w wykreowany świat i spotkać kuzynów Bone, Thorn, Babcię Ben, Luciusa, robaka Teda, Czerwonego Smoka, Bartelby’ego, szczurze stwory i resztę barwnych postaci. Dajcie się porwać niesamowitej, pochłaniającej bez reszty historii, nie będzie żałować, zapewniam. A jeśli to za mało, to 10 nagród Eisnera, 11 statuetek Harleya oraz miejsce w „Top Ten Graphic Novels of All Time” magazynu „Time” powinno rozwiać Wasze ewentualne wątpliwości.

Co polecić jako trzeci komiks... ciężki wybór. Mógłbym opisać "Gotham Central" Eda Brubaekra i Grega Rucki, "Criminal" Brubakera, run Briana K. Vaughna w "Runaways", bulwersujące "Wanted" Marka Millara lub znakomite "Red Son" - jeden z najlepszych komiksów z Supermanem tego samego autora (o tym, co by było, gdyby Superman wychował się w ZSRR)… Wyceluję jednak w jeszcze świeżutką nowelę graficzną…


darke_im DARK ENTRIES
Autorem scenariusza jest Ian Rankin, skądinąd znany i poczytny autor kryminałów, a bohater „DE” to nasz ulubiony angielski egzorcysta John Constantine z serii „Hellbalzer”. Do Johna zgłasza się producent telewizyjnego reality show „Haunted Mansion” z prośbą o konsultację - uczestnicy zamknięci w nawiedzonym domu mają przerażające wizje, a ekipa programu nie ma z tym nic wspólnego. Skuszony z pozoru łatwą gotówką Constantine przystaje na warunki mimo swojej niechęci do tego typu programów. Egzorcysta zgadza się nawet wejść do domu, jako dodatkowy uczestnik show, by zbadać sprawę od środka - nie bez znaczenia w podjętej przez decyzji jest również podobieństwo jednej z uczestniczek do jego zmarłej znajomej. John nie zdaje sobie sprawy w jak poważne kłopoty się wpakował. Nie zapominajmy jednak, że – jak mówi sam Constantine - „Nobody fucks with John Constantine”. Rysunki, które wykonał niejaki Werther Dell'Edera są czarno-białe, dobrze wpasowujące się w mroczny klimat opowieści, można mieć małe zastrzeżenia, że czasem lepiej sprawdziłaby się czerń w miejsce bieli, ale nie obniża to wartości jaką komiks sobą prezentuje.

„DE” to druga do tej pory powieść graficzna w dorobku Constatine’a, pierwszą – „All his Engines” popełnił Mike Carey. Zarazem to także pierwszy komiks z nowej linii „Vertigo Crime”, zapowiadającej się chociażby po lekturze „Dark Entries” naprawdę ciekawie. Prawdopodobnie to jedna z lepszych historii z Johnem Constantinem od lat.

Opublikowano:

Tagi

Batman Bone DC Comisc Hellblazer Vertigo Z importu


Tagi

Batman Bone DC Comisc Hellblazer Vertigo Z importu

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-