reklama baner reklama

Nowe Teksty

Średni komiks środka
Grygiel o "Zdobywcach Troy"
Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie "Thora Gmowładnego"
Bagienna batalistyka
Panic o 5. tomie "Ołów Rzymu"
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
Kleszcz o "Universum DC: Odrodzenie" (Rebirth)

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

"Epizody z Auschwitz" - wywiady

K&L Press s.c.
Dzięki uprzejmości wydawcy Epizodów z Auschwitz prezentujemy krótkie wywiady poświęcone publikacji pierwszego tomu serii pt. „Miłość w cieniu zagłady”.

O komiksie mówią: Kazimierz Smoleń, były więzień Auschwitz, Michał Gałek, autor scenariusza, Marcin Nowakowski, autor rysunków, dr Adam Cyra, historyk, dr Piotr Trojański - historyk, wykładowca akademicki, dydaktyk oraz Beata Kłos i Jacek Lech, wydawcy.




Jak odbiera Pan pomysł stworzenia komiksu o Auschwitz?

Kazimierz Smoleń, były więzień Auschwitz: Trzeba powiedzieć, że historię można przedstawiać w różny sposób. Jedni piszą naukowe opracowania, inni beletrystyczne opowiadania. Również historia obozu może być prezentowana w różnych formach. Mogą to być filmy, mogą być opowiadania, nagrania dźwiękowe, może też być inny sposób przedstawiania faktów historycznych. W dzisiejszych czasach takie formy jak komiks są w modzie. Uważam, że młodzieży powinny być podawane wiadomości rzetelne, bardzo dokładne, ale niekoniecznie trzeba przy tym przeczytać jakieś 4-5 tomów, żeby zrozumieć jakąś historię. Natomiast jest to szansa na zainteresowanie tym tematem, wzbudzenie ciekawości, jak to przedstawione zostało w opracowaniach naukowych. Myślę, że jest to dobra droga. Poprzez podawanie historii w takiej formie, jaka obecnie się ukazuje, powoduje się zainteresowanie historią jako taką. I to jest dobre.

Jak ocenia Pan zgodność przedstawianych w komiksie wydarzeń z rzeczywistością Auschwitz?

Historia ta – przedstawiona w nowym układzie plastycznym – jest jednak historią zbadaną również naukowo. Nie ma tam fałszu. Naturalnie, postaci przestawione są w rysunku, nie za pomocą fotografii. Słowa, które padają – są często zaczerpnięte z opracowań naukowych, z istniejącej dokumentacji. Jest to niezwykle ciekawe i może stanowić pewnego rodzaju zachętę do sięgnięcia po inne publikacje na ten temat. Mamy tu konkretną historię, podaną w ciekawy sposób, w postaci kilkudziesięciu, czy kilkuset obrazków, która może zapoczątkować poszukiwania obszerniejszych opracowań.

Czy sądzi Pan, że połączenie formy komiksu z trudną tematyką, jaką jest historia Auschwitz jest właściwe?

Moim zdaniem jest to bardzo ciekawe. Nie narusza w żaden sposób jakichś praw ludzkich, moralności, czy poszanowania historii. Tu się szanuje historię, bo tu przedstawia się prawdziwe fakty. Wypowiedzi bohaterów nie są oczywiście dosłowne, ale z pewnością nie odbiegają od tego, co mogło być rzeczywiście powiedziane. Dobre jest w tym i to, że projekt jest w rękach fachowców. To jest dobra rzecz.

epizodyzauschwitz3


Co sądzi Pan o przedstawionych w komiksie relacjach pomiędzy więźniami, więźniami a esesmanami?

Naturalnie każdy więzień musiał słuchać esesmana. Wiedział też, że jego los często zależał od humoru esesmanów. Musiał zawsze tak podchodzić do esesmana, żeby nie być zaraz zbitym, skopanym, czy nawet zabitym. Musiał być wobec niego sztucznie grzecznym, sztucznie porządnym, sztucznie pracowitym – wszystko sztucznie. Oczywiście, gdy tylko esesman się odwrócił, więzień mógł pomyśleć „Mam cię w nosie i będę robił co innego”. Kiedy jednak przechodziło się koło esesmana, trzeba było powiedzieć: „Proszę o zezwolenie przejścia obok”. Jeśli to było źle powiedziane po niemiecku, to więzień był bity w twarz – to pół biedy, bo czasem zostawał jeszcze skopany. Toteż każdy uważał, żeby tego nie robić. Najlepiej byłoby przechodzić dalej od takiego esesmana, ale czasem nie można było tego uniknąć. Więzień musiał się dostosować do konkretnej sytuacji, musiał wyczuć, jakiego rodzaju bandytą był jego przełożony – czy to kapo, czy esesman. I na tym w zasadzie polegały te relacje. Zresztą esesmani nie mieli u więźniów żadnego poważania. Więźniowie zdawali sobie sprawę z tego, że to są zbrodniarze, że to są ludzie zdolni mnie zabić – w takim razie ja muszę zrobić wszystko, żeby mnie to nie spotkało.

Dlaczego zdecydował się Pan na współpracę przy tworzeniu serii komiksów „Epizody z Auschwitz”?

Cieszę się, że dopóki żyję, ktoś porusza temat obozu i chce powiedzieć o nim prawdę. Wydawcy słusznie robią zwracając się do żyjących świadków. Jesteśmy jednymi z ostatnich, którzy jeszcze żyją i dobrze, że możemy wciąż opowiadać o historii Auschwitz. Chciałbym zaznaczyć, że jestem zwolennikiem mówienia prawdy. Obojętnie, czy jest ona dobra, czy zła, ale prawdziwa. Nie jestem wszechwiedzący, nie wiem wszystkiego, ale służę radą na tyle, na ile to możliwe.

epizodyzauschwitz2



Co skłoniło Pana do przyjęcia propozycji napisania scenariusza do komiksu?

Michał Gałek, autor scenariusza: Po pierwsze możliwość napisania komiksu w ogóle. Tematyka Holocaustu jest niezmiernie interesująca, a na polu komiksowym właściwie nie eksploatowana. Stykam się z nią od dziecka, bo mój dziadek był więźniem, m.in. KL Auschwitz.

Czy wcześniej uczestniczył Pan w powstawaniu komiksu historycznego?

Mam na swoim koncie kilka krótkich komiksów osadzonych w konkretnych realiach historycznych. Pojawiły się one m.in. w antologii „Wrzesień – wojna narysowana” oraz „11/11 = Niepodległość”.

Czym ten projekt różni się od innych komiksów historycznych?

Chciałbym, żeby był to projekt przełomowy, jeśli chodzi o podejście do tematu. Żeby przede wszystkim była to dobra fabuła, opowiedziana w ciekawy, wciągający sposób. Komiksy historyczne są najczęściej przegadane a ich warstwa graficzna pozostawia wiele do życzenia. My chcemy zaproponować czytelnikowi nową jakość.

Jakie trudności napotkał Pan w pracy nad scenariuszem?

Adaptacja wydarzeń historycznych na potrzeby medium rozrywkowego zawsze grozi spłyceniem postaci, niedbałością o realia itp. Problemem była przede wszystkim objętość komiksu, która zmuszała do cięć fabularnych. Skrótowość przedstawianych wydarzeń wymagała pominięcie niektórych scen, które bez szerszego kontekstu mogłyby być niezrozumiane, lub zrozumiane opacznie. Przyznam też, że pierwsze zderzenie z ilością materiałów źródłowych było trochę przytłaczające.

Jak Pana zdaniem projekt ten może zostać odebrany przez miłośników gatunku?

Rynek komiksy w Polsce jest bardzo specyficzny. Myślę, że każdy wydawca doskonale wie, jak nieprzewidywalny bywa. Starałem się nie pisać scenariusza z założeniem, że to ma być komiks edukacyjny. Dostałem dobrą, sensacyjna fabułę, osadzoną w niezwykłych realiach, która tylko trzeba było przełożyć na ciąg obrazków. Zrobiłem to najlepiej, jak potrafiłem. Niech czytelnicy się wypowiedzą, czy mi się udało.


Opublikowano:

Strona
1 z 4 >>  

Tagi

Epizody z Auschwitz Michał Gałek Wywiad


Tagi

Epizody z Auschwitz Michał Gałek Wywiad

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-