baner

Recenzja

Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu

Maciej Kowalski recenzuje Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu
3/10
Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu
3/10
      Przemyśl postanowił zawłaszczyć sobie postać Szwejka dla swoich celów promocyjnych. Gorzej, że zrobił to też scenarzysta tego komiksu, a w całym albumie nawet nie wspomniano o Jaroslavie Hasku. Ciekawe czy czeski pisarz przewraca się teraz w grobie?

     W albumie na pierwszy rzut oka zadbano o wszystko. Na okładce są: duże nazwiska Karola Konwerskiego i Daniela de Latour, przerobiona graficznie fotka Przemyśla z podpisem, no i jest Przemyśl raz jeszcze w tytule. Na tylnej okładce jest słowo "Przemyśl" powtórzone jeszcze cztery razy, jest też tekst o tym jak Szwejk odwiedził Przemyśl. W środku komiksu "Przemyśl" pada jeszcze wiele razy odmieniane w różnych formach. W całym tym promocyjnym szaleństwie zapomniano o skromnym pisarzu Jaroslavie Hasku, który ciężko chorował gdy spisywał ostatnie przygody Szwejka, a którego 85 rocznicę śmierci obchodziliśmy w tym roku.

Nie posądzam Karola Konwerskiego o zmuszenie wydawcy komiksu do usunięcia nazwiska Haska z albumu. Ale nie mogę też rozgrzeszyć autorów komiksu z grzechu zaniedbania. Od tego są bowiem próbne wydruki, które autorzy powinni oglądać, aby uniknąć podobnych przykrych sytuacji. Tym bardziej, gdy spojrzy się na podobieństwo przygód komiksowego Szwejka z tym książkowym. Scenarzysta pełnymi garściami czerpie z kart książki Haska, przerabiając poszczególne sceny, a nawet przywołując do życia muchę chodzącą po portrecie cesarza Franciszka Józefa.

      Kilka przygód Szwejka w mieście Przemyślu przerywają wstawki reklamowe robione w myśl zasady "na lewo kościół, na prawo ratusz, a teraz przechodzimy szybko dalej, bo za nami idzie już druga grupa turystów". Niewiele gracji w tym reklamowym przesycie, skutkiem czego wiele kadrów to fasady jakichś budynków, których wygląd komuś, kto nie mieszka w Przemyślu nic nie mówi. A cały ich związek z fabułą komiksu jest taki, że Szwejk, albo inny bohater obok nich przechodzi. Z tych porozkładanych wszędzie fotosów i pocztówek przebija się kilka fajnych dialogów, jednak próżno szukać w tym komiksie tak dobrego humoru, co w książce Haska.

szwejk

Przemyski pomnik Szwejka


     Osobna sprawa i jednocześnie najjaśniejsza strona tego albumu, to ilustracje. Daniel de Latour dał się już poznać jako sprawny rysownik zdobywając drugą nagrodę w konkursie Epizody Powstania Warszawskiego, za komiks zatytułowany "Gołębiarz". W "Zupełnie nieznanej..." radzi sobie jeszcze lepiej. W ilustracjach jest sporo humoru, jego Szwejk ma w swej twarzy odpowiednią dawkę bezmyślności i dystansu do wszystkiego, co się wokół niego dzieje. Słabiej wypadają jedynie kadry z architekturą - statyczne pocztówki, na których nie ma żadnego życia. Szkoda też, że trzy ostatnie strony odstają nieco poziomem od reszty - nie wiem, czy powstawały w pośpiechu aby zdążyć z drukiem, czy też rysownik był znużony już przemyską architekturą i chciał jak najszybciej zakończyć prace.

     "Zupełnie nieznana..." to kolejny z coraz większej liczby komiksów wydawanych przez władze polskich miast i jednocześnie najbardziej nachalny pod względem promocji. Końcowa ocena to wypadkowa dobrych ilustracji, średniego scenariusza i promocyjnej żenady. Szkoda, bo mógł to być naprawdę dobry komiks.

     A na koniec jeszcze cytat, który do serca powinni wziąć sobie pracownicy Urzędu miejskiego w Przemyślu. Jaroslav Hasek tak pisał o Szwejku: "Bardzo kocham zacnego wojaka Szwejka i opisując jego losy czasu wojny światowej, mam nadzieję, że wy wszyscy będziecie sympatyzowali z tym skromnym nieznanym bohaterem. On nie podpalił świątyni bogini w Efezie, jak to uczynił ten cymbał Herostrates, aby się dostać do gazet i czytanek szkolnych. To wiele."

Opublikowano:



Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu

Zupełnie nieznana przygoda dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu

Scenariusz: Karol Konwerski
Rysunki: Daniel de Latour
Data wydania: Sierpień 2008
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 40
Cena: 20 zł
Wydawnictwo: Urząd Miejski w Przemyślu
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

tom papioh -

Nie ma tu sprzeczności, inkryminowane słowa też można znaleźć w słowniku. Chodzi raczej o to co mama mówiła w odpowiednim czasie :)

P.S.To już chyba nie jest offtop :)

Zychu -

Mały offtop specjalnie dla Toma.

Poza tym, skoro już jesteśmy przy kulturze, tak dla Ciebie ważnej, wymaga ona żeby pisząc "jeśli literówki nie pozwoliły ci pojąć tego wpisu" napisać "Ci" z dużej litery, ot, tak, dla samej kultury.


Zasady pisowni i interpunkcji
[97] 19.1. Użycie wielkiej litery ze względów uczuciowych i grzecznościowych jest indywidualną sprawą piszącego. Przepisy ortograficzne pozostawiają w tym wypadku dużą swobodę piszącemu, ponieważ użycie wielkiej litery jest wyrazem jego postawy uczuciowej (np. szacunku, miłości, przyjaźni) w stosunku do osób, do których pisze, lub w stosunku do tego, o czym pisze.
PWN
Pozdrawiam

belzebub -

jak widać z powyższych, ciągnięcie tego wątku jest zupełnie zbędne.

karolkonwerski -

belzebub pisze:Uważam, że ktoś tak nieskomplikowany jak konwerski, ze słownictwem rodem z najbrudniejszego rynsztoka, koleś, który nie ma oporów, żeby publicznie rzucać ch....mi (tutaj), i k..., ch..., pier... itd na innych publicznych forach, nie ma kwalifikacji moralnych, ani żadnych, żeby COKOLWIEK pisać. O publikowaniu tego nie wspomnę. I ten typ ma jeszcze czelność pouczać innych? Litości... Staczamy się na dno, właśnie dzięki konwerskim i jemu podobnym.



Przepraszam uprzejmie czy ja mogę to cytować?
Pytam bo nie wiem konkretnie kogo a nie chcę popełnić kalsycznego "alejowego" faux pas

a jak się cytuje to i podpisać by wartało:)

to jedna z najfantastyczniejszych wypowiedzi skierowanych pod moim adresem!!!!
WIELKIE DZIĘKI!!!!

serio

tom papioh -

Nie wiem czy to jest miejsce na osobiste wycieczki i wylewanie pomyj i czy nie miałoby większego sensu pisanie tu raczej o "Szwejku" niż o Karolu :).
Ale, skoro już próbujesz mi mydlić oczy wazeliną :) to powiem Ci tak: ton wypowiedzi często więcej mówi o klasie i kulturze mówiącego/piszacego niż słownictwo, którego używa. Pisząc w jednym zdaniu zarazem o "kulturze" i wazelinie" stajesz się mało wiarygodny, podstawiasz sobie nóżkę i nieco bez wdzięku padasz na pysk a dalej już tylko ślizgasz się z górki. Jesteśmy wszyscy (mam nadzieję...czy nie?) dorośli, znamy znaczenie słów których używamy, ważne żeby robić to z rozmysłem i świadomością (zakładając że naprawdę wszyscy jesteśmy dorośli). W myśl ostatniego zdania znacznie kulturalniejszy wydaje się przymiotnik "chujowy" użyty przez Karola niż zestaw epitetów, które wystosowałeś Ty pod jego adresem.
Poza tym, skoro już jesteśmy przy kulturze, tak dla Ciebie ważnej, wymaga ona żeby pisząc "jeśli literówki nie pozwoliły ci pojąć tego wpisu" napisać "Ci" z dużej litery, ot, tak, dla samej kultury.
Nie narzekam na problemy z rozumieniem tekstu - mówiąc o braku treści w Twojej wypowiedzi miałem na myśli właśnie to, brak treści, jakiegoś meritum, no, chyba że jest nim personalny atak na Karola. Nie wiem co do niego masz ale może spacer w chłodną deszczową noc dobrze Ci zrobi:)

belzebub -

rozumiem, że wazelina przesłania ci prosty fakt: prostactwo i zwyczajny, uliczny prymitywizm nie równa się kulturze. Potem się dziwisz, że komiks i jego twórcy uważani są za popłuczyny kultury wysokiej, nie? Jaki Konwerski, taka sztuka. I przez pryzmat takich konwerskich sztukę postrzegają ci, którzy wiedzą o niej tyle, co nic. Ale pogląd wyrabiają sobie jednoznaczny. Wystarczyło przeczytać post geniusza polskich scenariuszy i zestawić z nim takie pojęcia jak "komiks, pop-kultura, literatura". Może i są fani tego typu dna, ale zapewne nie jest to rzesza liczna.

tom papioh -

Mhm. Tak mi się właśnie zdawało. Żadnej.

belzebub -

jeśli literówki nie pozwoliły ci pojąć tego wpisu, to poprawiam:
Że też w ogóle KTOŚ publikuje takie coś jak konwerski. Takie rynsztokowe zero powinno dawać się jako przykład anty-kultury, anty-publicystyki, anty-klasy i anty-czegokolwiek, co ma coś wspólnego z dobrym smakiem. Nawet od prostaka wymaga się chociaż odrobiny kultury, o przyzwoitym słownictwie nie wspomnę. A tu proszę... Gość, który podobno zarabia pisaniem. Chyba na murach, bo takie cuda tylko pustaki ze sprayem na ścianach piszą.

Teraz jaśniej? Uważam, że ktoś tak nieskomplikowany jak konwerski, ze słownictwem rodem z najbrudniejszego rynsztoka, koleś, który nie ma oporów, żeby publicznie rzucać ch....mi (tutaj), i k..., ch..., pier... itd na innych publicznych forach, nie ma kwalifikacji moralnych, ani żadnych, żeby COKOLWIEK pisać. O publikowaniu tego nie wspomnę. I ten typ ma jeszcze czelność pouczać innych? Litości... Staczamy się na dno, właśnie dzięki konwerskim i jemu podobnym.

tom papioh -

Chyba nie rozumiem sensu powyższej wypowiedzi. Ma jakąś treść?

belzebub -

że też w ogóle publikuje takie coś jak konwreski. takiego rynsztokowe zero powinno się dawać jako przykład anty- kultury, anty-publicystyki- anty-dobrego smaku i anty-czegokolwiek, co ma cokolwiek wspólnego z dobrym smakiem. Nawet od prostaka wymaga się chociaż odrobiny klasy, o przyzwoitym słownictwie nie wspomnę. A tu proszę... Gość, który podobno zarabia pisaniem. Chyba na murach, bo takie cuda tylko pustaki ze sprayem na ścianach piszą.

karolkonwerski -

okej ja sie poddaje:)
masz racje komiks jest kiepski specjalnie ja (sic!) ja scenarzysta nie autor okładki vel wydawca nie wspomniałem o Hasku bije sie w piersi przed zacnym gronem alejowym
i oficjalnie przeprasza
aleje przede wszystkim
potem pana recenzenta

wiem ze kto jak kto ale wy wiecie najlepiej jak to jest nie szanowac autora danego tekstu zatem jeszcze raz przepraszam
serio
choć ani to moja wina ani moja rzecz:)
ale jesli ktoś się poczuł dotknięty vel urażony i stwierdził że jestem trudno znaleźć neutralny synonim tego słowa jeszcze raz przepraszam:)
dodam jedynie że my z Danielem to zwykli parobkowie na polu pańskim byliśmy:)
winić tak naprawdę należało by wydawce a nie walić takie androny które było nie było sa grubą insynuacją:
"Nie posądzam Karola Konwerskiego o zmuszenie wydawcy komiksu do usunięcia nazwiska Haska z albumu."

ale cóż takie to młodzieży komiksowej chowanie:)

btw- czytałem włąsnie recenzje w Focus Historia - i tam pani jednej się podobało:)

Karolkonwerski - nie przeklinaj, zachowaj kulturę w swoich wypowiedziach. Moderator

megadeath -

jedne wilczki ostrzą kły, a inne smarują dupki wazeliną...
umówmy się, że faktycznie ikona, jaką jest Szwejk, nie wymaga specjalnego wprowadzania, niemniej jednak nic by się nie stało, gdyby ktoś chociaż skromnie wspomniał, że to jednak nie Konwerski, a ktoś równie mu znany <żarcik> coś ze Szwejkiem miał wspólnego.
Inną kwestią jest pienienie się pana scenarzysty i doszukiwanie się oskarżeń o plagiat. Czytając tę reckę nawet mi do głowy nie przyszło to słowo i nigdzie się go nie doszukałem. Jest różnica między stwierdzeniem, że czerpało się pomysły z innego dzieła, a oskarżaniem o plagiat. I generalnie fajniej by było, gdyby oprócz haskowych motywów Konwerski dał jeszcze coś od siebie, no ale... Nie wymagajmy zbyt wiele.

ljc -

ja też nie rozumiem

gdzie w recenzji pada zarzut o plagiat?

i w pełni zgadzam się, że wypadałoby wspomnieć, kto jest twórcą postaci Szwejka, bo to normalna praktyka - prestiż Konwerskiego by na tym na stracił...

a kto ma prawa do Szwejka? wydawcy i autorzy sprawdzili to?

kmh -

Nie rozumiem za bardzo,

myślałem, że o to chodzi właśnie w tym komiksie, że na potrzeby promocji Przemyśla adaptuje znane motywy ze Szwejka? Nie czaje, jak można się tu doszukiwać "plagiatu". I że to oczywiste i niewymagające podpisywania, że to na tych motywach oparte jest?

Jeżeli Konwerski z de Latourem robiliby komiks promujący Warszawę w którym Zagłoba walczyłby z małpami to byłby to plagiat z Sienkiewicza?

Rejtan, Rejtan, gdzie jest Rejtan? Blogowe wilki już za progiem ostrzą kły!

tom papioh -

Aaa... Na okładce... Na okładce to ja nie napisałem :) Ale wydawało mi się to, hmmm... oczywiste :)?

praksa -

Kowalski celnym sierpowym rzuca Konwerskiego na deski i...
1..2..3..4..5..6..7..8..9.....10 !
Kowalski zwycięża przez nokaut!

Glorfindel -

Za internetowym słownikiem języka polskiego:

pełną garścią [pełnymi garściami]

obficie, bez ograniczeń‘: Co miesiąc dawał pełną garścią pieniądze na pomoc dla potrzebujących. (z); Ukleja natomiast wprowadził Pawła w świat sekretarzy i mecenasów, bibek i polowań, chętnych cycatych bufetowych i alkoholu, który dodawał odwagi do czerpania z życia pełnymi garściami. (O. Tokarczuk: Prawiek); W „Śpiochu” Allen jest chyba najbliższy klasycznej komedii slapstickowej niemej ery. Czerpiąc pełnymi garściami z dorobku swych komediowych ideałów - Chaplina, Keatona, Lloyda, twórczo rozwija ich pomysły, buduje własne sekwencje komiczne. (RzP 2 XII 99, M. Sadowski); Gdy nie chcesz zaznać mego losu, / z błaganiem zwróć się do niebiosów: / niech zmącą bólem radość twą! / Ach, nie uniknie w końcu kary / ten, komu pełną garścią dary / bogowie szczodrobliwi ślą! (J. Szpotański: Utwory)


Przykre, że osoba żyjąca z pisania nie rozróżnia znaczenia zwrotu frazeologicznego i utożsamia je ze słowem "plagiat". Ja nie zarzuciłem Ci popełnienia plagiatu, to Ty o tym uparcie piszesz.

Bazowałeś na tekście Haska i spisanych przez niego przygodach Szwejka w Przemyślu i nie ma nic złego w tym, że w komiksie pojawiają się podobne sceny jak np. konwojowanie na dworzec. Trzeba było jednak napisać na okładce - "na motywach książki Jaroslava Haska, autora postaci Szwejka" i by nikt się nie przyczepił. Nawet ja w swojej recenzji.

Teraz na pewno będzie odpowiedź na moją odpowiedź, a jutro wszystkie zaprzyjaźnione strony i blogi staną w obronie autorów i będą jechać po Alei. Dlatego to ostateczne wyjaśnienie z mojej strony, bo ciągnięcie tego nie ma żadnego sensu.

diskomuł -

Konwerski-Glorfindel- 1:0

karolkonwerski -

zatem jeszcze raz:
jak pisałem Hasek opisał pobyt w Przemyślu dokładnie w ten sposób i ani słowa więcej
porównaj proszę komiks i ten fragment
ten motyw musiał się pojawić a jak aresztowanie to i sad
co nie znaczy ze ot tak bezkarnie możesz mi przypisywać plagiat (nomen omen to szczególne miejsce na takie wygibasy)
chciałbym żebyś pokazał mi co zostało "przerobione"?
mam nadzieje że różnica miedzy "przerobieniem" a własnym tworem jest jasna i widoczna
ja ją rozumiem w sposób prosty: nie ma w Szwejku "moim" oskarżeń o szpiegostwo, sadu nad Szwejkiem przebranym w rosyjski mundur itd itp cała reszta poza motywem aresztowania i sądu jest w całości moja zatem widzisz różnicę?

ale jeżeli nie widzisz różnicy to co ja zrobię zastrzelę się:)?
to juz twoja sprawa panie recenzencie a z tworem mym ma malo wspólnego:)

a Haska polecam tak w ogóle

tom papioh -

Siłą rzeczy nie jestem obiektywny ale przez moment wyobraźcie sobie że jestem.

"Przesłuchanie, osadzenie w więzieniu, oskarżenie, eskortowanie kilka razy przez żołnierzy, odprowadzenie do pociągu" (koniec cytatu)

Moim zdaniem to, przy odpowiednim przybliżeniu, streszczenie całej książki Haszka zaś geniusz autora tkwi w szczegółach, które różnią od siebie poszczególne sceny oparte na w.w. schemacie, sprawiają że żadna nie nudzi, wszystkie bawią, itd. A ów zgrabny cytat mógłby zapewne opisywać z równym powodzeniem kilka filmów wojennych/powieści szpiegowskich/komiksów sensacyjnych.
Ale to tak na marginesie :)

belzebub -

Konwerski - Glorfindel - 0 : 1

Glorfindel -

Drogi Karolu Konwerski

To kilka cytatów z przygód Szwejka w Przemyślu, spisanych ręką Jaroslava Haska. Cytaty zaczerpnięte ze strony Przemyśla: http://www.przemysl24.pl/twierdza_przem ... myslu.html

(...)Potem, w ciągu całej drogi do Przemyśla, nie nadarzyła się Szwejkowi ani razu sposobność do poskarżenia się komukolwiek i wytłumaczenia, że właściwie jest on ordynansem 11 kompanii marszowej 91 pułku. Dopiero w Przemyślu, gdy wieczorem spędzono jeńców do jakiegoś rozbitego fortu strefy wewnętrznej, mógł Szwejk odpocząć w jednej ze stajen artylerii. Leżały tam kupy słomy tak zawszonej, że wszy z łatwością poruszały jej krótkimi źdźbłami jak mrówki znoszące materiał do budowania mrowiska. Jeńcy dostali trochę "kawy" z samej cykorii, brudnej jak pomyje, i po kawałku trocinowatego chleba z kukurydzy. Potem przejmował jeńców major Wolf, władający owego czasu wszystkimi jeńcami zatrudnionymi przy robotach w twierdzy Przemyśl i w okolicy. (...) Dość rzekł major Wolf i zawołał dwóch żołnierzy, aby tego człowieka natychmiast odprowadzili na odwach, asam szedł powoli za Szwejkiem w towarzystwie jeszcze jednego oficera; w rozmowie z nim energicznie wymachiwał rękoma. (...) Oficer idący z nim razem kiwał głową i rzekł, że trzeba będzie zameldować o tym aresztowaniu w dowództwie garnizonu dla dalszego załatwienia sprawy i dla przeprowadzenia oskarżonego do wyższego sądu wojskowego, bo stanowczo nie można zrobić tak, jak mówi pan major: przesłuchać go na odwachu, a potem natychmiast powiesić tuż za odwachem. (...) Ostatecznie Szwejka pod eskortą odstawiono do dowództwa garnizonu, a przedtem został podpisany protokół, ułożony przez majora Wolfa, że ujęty, jako członek armii austriackiej, dobrowolnie, bez przymusu z czyjejkolwiek strony, przebrał się w rosyjski mundur, a po odwrocie Rosjan został zatrzymany przez żandarmerię polową za frontem. (...) Gdy go następnie przeprowadzono do dowództwa garnizonu, zamknięto go w jakiejś dziurze, gdzie dawniej był skład ryżu, a zarazem mysi pensjonat. (...) Było jeszcze szaro na dworze, gdy przyszli po niego. Szwejk nie umie sobie dzisiaj zdać sprawy z tego, co to właściwie była za formacja sądowa, przed którą stawiono go owego smutnego ranka. Że był to sąd wojenny, w to nie można było wątpić. Uczestniczył w nim nawet jakiś generał, następnie był tam pułkownik, major, porucznik, podporucznik, sierżant i jakiś piechur, który właściwie nic nie robił, tylko zapalał innym papierosy. (...) Wreszcie przeprowadzono go do więzienia garnizonowego. [major] na odwachu nie robił już żadnych scen, głosem spokojnym polecił, żeby mu sprowadzono dorożkę i podczas gdy dorożka turkotała po nędznym bruku Przemyśla, major myślał tylko o jednym, że mianowicie delikwent jest idiotą pierwszej klasy (...). Co zaś do niego, majora, to nie pozostaje mu nic innego, tylko zastrzelić się natychmiast po powrocie do domu albo też posłać do generała po płaszcz i po szablę i wykąpać się w miejskiej łaźni, a po kąpieli wstąpić do winiarni Volgrubera, poprawić sobie apetyt, a wieczorem telefonicznie zamówić bilet na przedstawienie do teatru miejskiego. (...) Po upływie godziny eskorta prowadziła Szwejka na dworzec dla odtransportowania go do sztabu brygady w Wojałyczu. (...) Gdy siedzieli w pociągu linii Przemyśl - Chyrów rzekł Szwejk (...)".

Przesłuchanie, osadzenie w więzieniu, oskarżenie, eskortowanie kilka razy przez żołnierzy, odprowadzenie do pociągu na którym w komiksie jest napisane Przemyśl-Kraków. Moim zdaniem to powtórzenie/przerobienie scen z książki.

pirus -

"póki co zyje z pisania i tylko pisania"

I to chyba całkiem nieźle, wnioskując z fizjonomii ;) ;)

karolkonwerski -

Drogi Macieju Kowalski
Nie przyszło by mi do głowy polemizować z twoją recenzją i nie zamierzam tego robić ale z uwagi na fakt iż posądzasz mnie o rzecz straszna (przynajmniej w moim mniemaniu) chciałbym kilka rzeczy wyjaśnić:
Tym bardziej, gdy spojrzy się na podobieństwo przygód komiksowego Szwejka z tym książkowym. Scenarzysta pełnymi garściami czerpie z kart książki Haska, przerabiając poszczególne sceny, a nawet przywołując do życia muchę chodzącą po portrecie cesarza Franciszka


Szwejk jest pewnego rodzaju kanonem i jak z dziełem z kanonu wszyscy go znają ale nikt nie czytał zatem uwadze twojej polecam książkę Haska w której w kwestii pobytu Szwejka w Przemyślu znajdziemy info że został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa i zwolniony….

Na tym kończy się moje "czerpanie garściami"; fakt iż uważasz inaczej; tak naprawdę potwierdza to że wywiązałem się z zadania; ten komiks miał być haszkowy;.
Każda z przygód Szwejka, każdy dialog, każda scena i każda Szwejkowa powiastka sa w 100% moje

Mucha- mucha jest aluzją do znanej absolutnie wszystkim (tym także którzy znają ale nie czytali) historii do tego zmieniona i osadzona w innym kontekście- tak naprawdę Daniel dołożył tam więcej z oryginału niż ja (u mnie mucha siedzi na obrazie nie konkretnie na nosie) .

Nie rozumiem zatem skąd pomysł na to że przerabiam poszczególne sceny?
To jest mocny tekst; oskarżasz mnie drogi Macieju o plagiat prosiłbym o wyjaśnienie
To czy ci się podobało czy nie jest twoim świętym prawem jako czytelnika i recenzenta

W kwestii mojej mierności jako scenarzysty póki co zyje z pisania i tylko pisania

hds3 -

Gaiman - ten to by musiał pododawać zbędnych przypisów, skąd zaczerpnął jakąś postać lub pomysł.

Blaki z Konwerskim czy bez - kwestia gustu.

Blacksad -

Najwyraźniej dopiero teraz Blaki'ego rozumiesz. W związku z tym współczuje rozumienia poezji:)))

megadeath -

o obrazki tu nie chodzi, bo te akurat są fajoskie. Ten komiks to po prostu kolejny dowód, że Konwerski scenarzystą jest co najwyżej miernym, i to z minusem i aż dziw, że jeszcze ktoś chce, żeby coś płodził. Blaki bez niego to poezja.

Burps -

bardzo dziękuję za odpowiedź; mi sie osobiście i pomysł i wykonanie bardzo spodobało
i rzeczywiście wszyscy pewnie tutj wiedzą kto stworzył postać Dobrego Wojaka...tak jaki i np Sandmana, Batmana czy Hellboya :)))

tom papioh -

Otóż tak:
a. Karol ZAMIERZAŁ napisać scenariusz właśnie o Haszku, o Haszku w Przemyślu (abstrahując od faktu że to S-F) słusznie się obawiając porównań z oryginałem - a wszyscy wiemy że ziemia nie nosi raczej obecnie męża, który pisząc o Szwejku mógłby wyjść z tego starcia z gębą nieobitą lub chociażby nieotartą. Nie dało rady - miał być Szwejk i już. A Państwo wszak wiecie kto napisał Szwejka? Na pewno...

b. Miałem taki pomysł żeby całą historię poprzedzić prologiem, w którym występować miał Haszek z fajką (ale bez dzwonka)i mówić do Ciebie, drogi Czytelniku. Z przyczyn m.in. technicznych pomysł upadł.
Ale w gruncie rzeczy Szwejk jest już od lat dorosły i znakomicie daje sobie radę żyjąc tak naprawdę własnym życiem zupełnie niezależnym od zamierzeń autora jak Odyseusz bez Homera, Disney bez Disneya, Gagarin bez Chruszczowa, etc.

c. UWIELBIAM pocztówki.

d. "Zupełnie nieznana" (bardzo podoba mi się ta postać tytułu) powstawała w jakimś wariackim tempie i to oczywiście widać w wielu miejscach, ale akurat trzecią stronę od końca bardzo lubię i moim zdaniem nic jej nie brakuje :)

e. Co do cytatu na koniec - Jarosław Haszek napisał tak o Szwejku na czwartej stronie okładki :)

epilog. Zupełnie nieznana jest naturalnie produktem dla Przemyśla i o Przemyślu. Staraliśmy się po prostu wyprodukować produkt jak najładniej przy zachowaniu określonych warunków brzegowych. Ocena naszych wysiłków należy -oczywiście- do Państwa:)

z poważaniem
autor obrazków

diskomuł -

Czy w "pierwszej brygadzie" są przypisy kto był twórcą postaci Stasia, Nel, Kalego czy Wokulskiego?

Burps -

myślę, że jedyne co może tłumaczyć autorów to fakt, że chyba każdy wie kto stworzył Szwejka, niemniej nieladnie panowie , nieładnie!