reklama baner reklama

Nowe Teksty

Piękna, zimna i zabójcza
Kamiński o "Czarna Wdowa. Powrót do domu"
Zabawa kryształkami czasu
Gierszewski o 19. tomie "Armady"
Niewolnica w Indiach
Tymczyński o 3. tomie "Rani"
Graficzny granat, fabularny niewypał
Kamiński o "Lone Sloane" Druilleta

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Kobieta mego życia, kobieta moich snów

Paweł Panic recenzuje Kobieta mego życia, kobieta moich snów
      Niewiele brakowało, a przegapiłbym jeden z lepszych komiksów, jakie się ostatnio ukazały. „Kobieta mego życia, kobieta moich snów” pojawiła się ni stąd ni zowąd, bez specjalnego rozgłosu i jakoś utonęła w zalewie innych, często gorszych pozycji. Pora więc wyciągnąć ten komiks z powrotem na powierzchnię.

     Już początek historii jest obiecujący. Oto dwójka mężczyzn rozmawia o komiksach. I to w taki sposób, w jaki każdemu fanowi czy twórcy tego medium zdarzało się rozmawiać z laikiem. Jednym z tych mężczyzn jest Tomas - główny bohater całej opowieści, którego dotknęła niemoc twórcza. I właśnie o problemach Tomasa z napisaniem scenariusza komiksowego traktuje początek opowieści. Jak się okaże z problemów tych bohater wybrnie, czego efektem jest album, który czytelnik trzyma w ręku. Jednak droga do natchnienia będzie długa, kręta i przyprawiona tak tajemniczymi elementami, jak staruszka, o której nikt nie słyszał, dziwna roślina doniczkowa i w reszcie tytułowa kobieta ze snów. Pedro Brito bardzo sprawnie łączy te wątki, a sam motyw tworzenia stanowi idealne ramy, w których umieszczono główny temat tego komiksu, czyli opowieść o... miłości. Tak, omawiany komiks porusza najbardziej oklepany z tematów. Ale za to jak porusza. Tomas i jego żona na zmianę się kłócą i kochają (głównie fizycznie), a problemy ich związku są bardzo prawdziwe i nie mają nic wspólnego z sercowymi rozterkami jakie przeżywają bohaterowie pierwszej lepszej telenoweli.

kobietamojegorecka

Oryginalna oprawa graficzna dla jednych będzie atutem, dla innych - czynnikiem dyskwalifikującym komiks. Warto jednak przełamać uprzedzenia i sięgnąć po dzieło duetu Brito/Fazenda


     Z realistycznym scenariuszem zadziwiająco dobrze współgrają rysunki, o których wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że są realistyczne. Rozedrgana, pośpieszna i lekko chaotyczna kreska Fazendy jest naprawdę świetna. Rysownik operował tylko czarnym i czerwonym tuszem, a efekt tych zabiegów jest równie oryginalny co zachwycający. Czerwień nie wypełnia czarnych konturów, lecz je uzupełnia (autor na zmianę stawia czarne kreski i czerwone plamy). To naprawdę trzeba zobaczyć samemu. Z pewnością nie każdemu rysunki pana Fazendy przypadną do gustu. Ba, pewnie większość czytelników uzna je za brzydkie i niechlujne. Na mnie jednak ich oryginalność i dynamizm zrobiły bardzo duże wrażenie.

     Czy w ogóle ten komiks ma jakieś wady? Na pewno nie jest dla każdego. Z jednej strony nietypowe ilustracje, a z drugiej zbyt typowa tematyka mogą być dla niektórych argumentami przeciw. Jeśli jednak szukacie dobrej obyczajówki, a trochę zmęczyły was opowieści o szeroko rozumianej młodzieży, to możecie śmiało inwestować w „Kobietę mego życia, kobietę moich snów”. Tylko przeszukajcie dobrze półki księgarskie, bo sprzedawca sugerując się okładką, mógł ten komiks umieścić na poradnikach psychologicznych.

Opublikowano:

Tagi

Kobieta mego życia kobieta moich snów


Kobieta mego życia, kobieta moich snów

Kobieta mego życia, kobieta moich snów

Scenariusz: Pedro Brito
Rysunki: Joao Fazenda
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2008
Tytuł oryginału: Tu és a mulher da minha vida, ela a mulher dos meus sonhos
Druk: czarno-biało-czerwony, offset
Oprawa: miękka
Format: B5
Stron: 96
Cena: 38
Wydawnictwo: Taurus Media
WASZA OCENA
5.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Tagi

Kobieta mego życia kobieta moich snów

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

qba -

ekhm... Pedro Brito jest scenarzystą, a Joao Fazenda rysownikiem :-)

PKP -

Już poprawione. Dzięki. Człowiek kilka razy sprawdza tekst, a podstawowe chochliki jak były, tak są dalej...

Cello -

Rysumki tragedia, odrzucają mnie. nawet gdyby to był najlepszy komiks świata nie sięgnąłbym po niego z powodu warstwy graficznej.

ljc -

sięgnij, a przekonasz się, że są to mistrzowskie rysunki, mega zajebiste - w ogóle komiks jest rewelacyjny - dawno nie pamiętam, żeby coś mi tak podeszło...

qba -

Cello pisze:Rysumki tragedia, odrzucają mnie. nawet gdyby to był najlepszy komiks świata nie sięgnąłbym po niego z powodu warstwy graficznej.


hmm, w sumie to nie jest pierwsza taka opinia na temat rysunków... a wiecie, że wydawca zdecydował się na wydanie tego komiksu po zobaczeniu rysunków? dopiero później przeczytał przetłumaczoną historię.