reklama baner reklama
baner

Rzut Okiem

Authority #4: Narodziny

Karol Wiśniewski
9/10
Authority #4: Narodziny
9/10
Z góry uprzedzam: takiej rzeźni nie widziałem od czasów „Lobo Powraca”. Mark Millar, nowy scenarzysta serii, rozpoczął swą pracę z wielkim hukiem. Na początek wysłał The Authority, by rozprawili się z pewnym krwawym dyktatorem, czyli typem "bad-assa", którego politycznie poprawni herosi "made in usa" zdają się nie zauważać. Na szczęście ta grupa ma nieograniczony potencjał i nie boi sobie pobrudzić sobie rąk. Zwłaszcza, gdy trzeba ratować nowo narodzonego ducha XXI wieku, na którego czyha cały legion super-drani.

Pewnie podniosą się głosy: „to głupia nawalanka”, „mało ambitna lektura”, „a gdzie miejsce na psychologiczny portret zagubionej tożsamości?”. Cóż, leży sobie na półce i tam zostanie dopóki nie skończę z „The Authority”. Zbyt długo czekałem na komiks, który pozwoli mi odreagować kontakt z super-bohaterską papką...

Nie zrozumcie mnie źle – moja wczesna komiksowa edukacja opierała się głównie na polskich klasykach z lat 80-tych oraz równie klasycznych komiksach z TM-Semic. Obecnie jednak zęby mi zgrzytają, gdy sięgam po najnowsze wydania „Batmana” czy „X-Men”, które serwują w kółko ten sam odgrzewany kotlet. Jego przepis jest następujący: złapać jakiegoś drania i wsadzić go do więzienia, tylko po to, aby stamtąd nawiał – liczne ofiary w cywilach są wliczone w cenę. Natomiast w "The Authority" podają nam danie o wiele lepiej doprawione i bardziej krwiste, przyrządzone wedle znakomitego przepisu: złapać drania i zrobić z niego szaszłyk.

Millar zyskał u mnie dodatkowe punkty dzięki zwiększeniu ilości humoru. Humoru dość czarnego i złośliwego – mam tutaj na myśli docinki pod adresem komiksów i fanów tego medium. Kolejny plus dostał za świetne parodie The Avengers, X-Men, The Fantastic Four i innych super-bohaterów. Jeszcze jeden za wciągający scenariusz – każdy rozdział „Narodzin” to interesująca lektura. Pełno też gościnnych występów bohaterów z innych komiksów Wildstorm. Szkoda tylko, że żaden z nich (oprócz „The Planetary”) nie jest w tej chwili wydawany w Polsce – pozwoliłby to nieco lepiej zrozumieć niuanse tego uniwersum.

Zmienił się scenarzysta, zmienił się i rysownik. Ołówek przejął Frank Quitely. Zmiana stylu nie jest drastyczna, acz dość widoczna. Postacie są dużo masywniejsze i mają grubsze rysy twarzy w porównaniu do części poprzednich, nadal jednak świetnie ilustrują przygody "The Authority", nie wychodząc poza ramy jakie narzucił im gatunek.

"Narodziny" to - jak dotąd - najlepszy tom serii, a zarazem świetna i odprężająca lektura. Tyle że niewskazana dla dzieci. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

Opublikowano:

Tagi

Authority


Authority #4: Narodziny

Authority #4: Narodziny

Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Frank Quitely
Wydanie: I
Data wydania: Lipiec 2008
Seria: Authority
Tytuł oryginału: The Nativity (The Authority #13-16 )
Wydawca oryginału: Wildstorm
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Druk: kolor, kreda
Oprawa: miękka
Format: 17x26 cm
Stron: 100
Cena: 27,90 zł
Wydawnictwo: Manzoku
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Authority #4: Narodziny Authority #4: Narodziny Authority #4: Narodziny

Tagi

Authority

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

anglofil -

niezłe, aczkolwiek nie do końca takie znowu odkrywcze. Ot, dobra rozrywka po godzinach. Czytałem ambitniejsze pozycje.