reklama baner reklama

Nowe Teksty

Piękna, zimna i zabójcza
Kamiński o "Czarna Wdowa. Powrót do domu"
Zabawa kryształkami czasu
Gierszewski o 19. tomie "Armady"
Niewolnica w Indiach
Tymczyński o 3. tomie "Rani"
Graficzny granat, fabularny niewypał
Kamiński o "Lone Sloane" Druilleta

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

Wywiad z Dennisem Wojdą

Karol Wiśniewski, Łukasz Chmielewski
Ostatnio było o tobie cicho w komiksowym i nie-komiksowym świecie. Co aktualnie porabiasz?

Pracuję od prawie dwóch lat w wydawnictwie magazynowym jako dyrektor kreatywny. Odpowiadam za jakość layoutów oraz za pracę w studiu graficznym wydawnictwa. Wydajemy ponad 20 tytułów rocznie w wersji papierowej i elektronicznej i są to magazyny typu custom publishing, czyli magazyny na zamówienie. Jest to bardzo fajna i kreatywna praca gdzie można się wykazać jako designer. Jest też sporo okazji do zrobienia własnych ilustracji co mi odpowiada.

Jeśli chodzi o komiksy napisałem ostatnio dwa scenariusze do nowej antologii Muzeum Powstania Warszawskiego. Tym razem tematem albumu nie będzie samo powstanie tylko miasto Warszawa. Pierwszy komiks pt. „Picasso w Warszawie” zostanie narysowany przez Jakuba Rebelkę z którym też planuję współpracę na większą skalę

Ostatnio uruchomiłeś swój blog - dennissimo.blogspot.com (przy okazji - iloma językami ty mówisz?). To dla ciebie głównie forma auto-promocji czy też podchodzisz do tego bardziej na luzie?

Mój blog powstał z jednej przyczyny: chcę mieć swoje portfolio w sieci. Dotychczas musiałem targać wielką czarną teczkę na spotkania, a tak mogę podać adres www. No i jest to dla mnie okazja, by pokazać rzeczy osobiste albo takie, które tylko leżą w szufladzie i gniją. Sporo znajomych reagowało ze zdziwieniem na te rzeczy, bo nie wiedzieli czym się zajmuję zawodowo.

Poza tym jest to miejsce, gdzie mogę pokazywać swoje rzeczy bardziej artystyczne. Rzeczy, które nigdzie nie były publikowane. Jest przez to bardziej osobisty (jak to z blogami bywa), niż tylko komercyjny. Ale jedno, jak wiadomo, nie wyklucza drugiego.

A co do języków: mówię bardzo dobrze po szwedzku, polsku i angielsku. Znam też niemiecki na tyle, że potrafię się dogadać z Niemcem albo obejrzeć film po niemiecku. Znam też trochę hiszpańskiego i włoskiego. No i potrafię się dogadać bez trudu z Norwegiem i Duńczykiem.

Wróćmy więc do twego dzieciństwa: urodziłeś się i wychowałeś w Sztokholmie. Czy w czasach twojego dzieciństwa i dorastania łatwo było tam o komiksy? Co sprawiło, że się nimi zainteresowałeś?

Komiksami interesowałem się odkąd pamiętam. Moi rodzice nie zabraniali mi ich czytania. To była zresztą pasja wszystkich moich rówieśników już w przedszkolu. W sklepie spożywczym stał regał z pismami. Dolną półkę zajmowały komiksy. Czytałem głównie Kaczora Donalda (Kalle Anka) - co tydzień był kolejny numer. Zawsze jak jechałem z mamą po zakupy prosiłem o nowy numer „Kalle Anka” dla siebie. W księgarniach było też sporo albumów wydawanych przez np. Carlsen Comics i TM-Semic.

Czytałem też "Smerfy", "Tintiny" i inne klasyczne serie. Komiksy trzymałem z młodszym bratem w domku gościnnym z tyłu za naszym domem. Mieliśmy tam kilkaset magazynów i albumów. Pamiętam, że potrafiliśmy tam przesiedzieć cale dnie w wakacje, czytając komiksy. W tamtych czasach (lata 80-te) istniało sporo wydawnictw komiksowych w Szwecji i kilkadziesiąt serii zeszytowych. Były też antykwariaty gdzie można było kupić pisma komiksowe za kilka koron. Miałem taki swój ulubiony sklepik na starym mieście w Sztokholmie z którego zawsze wychodziłem z wypchanym po brzegi tornistrem.

Kiedy w ręce wpadły ci polskie komiksy?

Jako dziecko przyjeżdżałem do polski na ferie i święta. Ciocia kupowała mi Relaxy, które chętnie czytałem. Ale wtedy nie zastanawiałem się czy to są polskie komiksy.

Jak obecnie wygląda szwedzki rynek komiksowy?

Hm... Tak naprawdę to nie orientuję się za dobrze. Rynek w Szwecji miał krach na początku lat 90. Prawie wszystkie wydawnictwa poznikały. Wcześniej było nastawienie na masowe wydawanie komiksów, głównie w formie zeszytów. Teraz rynek wygląda następująco: są małe oficyny, które wydają ciekawe i wartościowe komiksy lokalnych autorów w niskich nakładach. Jest sporo sklepów, gdzie sprzedają komiksy w języku angielskim, bo przedruk nie opłaca się. Generalnie wydawcy nastawiają się na niszowe komiksy.

Opublikowano:

Strona
1 z 5 >>  

Tagi

Denis Wojda Mikropolis Wywiad


Tagi

Denis Wojda Mikropolis Wywiad

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

qba -

"Prosiak - jego scenariusze są strasznie fajne, szkoda, że zaprzestał prace nad serią „Cierń w koronie”..." ano szkoda...