reklama baner reklama

Nowe Teksty

Fragment wstępu do „Fistaszki zebrane 1981-1982”
Kołodziejczak o 16. tomie "Fistaszków"
Jeszcze więcej literatów
Bungou. Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #02
(nie)Oczekiwana zmiana miejsc
Chew #06: Babeczki nie z tej ziemi
Nowy król dzielnicy
Kleszcz o "Cage"
Za stówę, za trzy - kwiecień 2017
Chmielewski typuje kwietniowe zakupy komiksów

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Intrygująco złowroga intryga (Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc)

Maciej Kowalski recenzuje Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc
Od lat na naszym rynku wydawniczym pojawia się wiele komiksów wyjątkowo słabych i kiczowatych. Bezsensowne fabuły w połączeniu z amatorskimi rysunkami nie gwarantują sukcesu komercyjnego. To jednak nie oznacza, że dzieła te odchodzą w niebyt. Wypływają po latach na aukcjach internetowych jako perły z lamusa, kultowe rarytasy dla prawdziwych kolekcjonerów. Na jakie tytuły zwrócić szczególną uwagę - o tym w kolejnych odsłonach cyklu "Z dolnej półki regału". W tym odcinku ostatni komiks z Krajowej Agencji Wydawniczej - "Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc". Ostatni w tym przypadku nie oznacza najlepszy.



      Ten kto narzeka na poziom wydawanych obecnie komiksów historycznych powinien sięgnąć po tytuł wydany w 1990 roku. "Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc" to najbardziej kuriozalny komiks, jaki ukazał się za sprawą państwowego wydawnictwa. Trudno dziś dociekać co przekonało zarząd KAW w Krakowie, aby zainwestować w ten tytuł. Może była to zazdrość, bowiem inne oddziały terenowe KAW wcześniej wydawały komiksy, a może chęć zarobku - wszak w latach 80-ych komiksy nie miały praktycznie zwrotów i rozchodziły się jak świeże bułeczki -, a może ostatecznym argumentem była porażająca jakość ilustracji i scenariusza? To ostatnie należy wykluczyć, bowiem nawet kompletny komiksowy ignorant po lekturze tego dzieła złapałby się za głowę i powiedział "Co to za chała".
      "Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc" to pierwszy polski flip book. Każda z historii ma własną okładkę i zaczyna się po przeciwnej stronie albumu. Dodatkowo - co można traktować jako efekt niezamierzony - jest to też pierwszy polski komiks, który sięga do tradycji komiksu japońskiego. Na czym te zapożyczenie polega? Otóż znaczna część dymków jest ułożona w taki sposób, że aby czytać je po kolei należy rozpoczynać od dymka po prawej stronie i przesuwać się ku lewej.
      Na tym jednak kończą się nowatorskie elementy owego dzieła. To, co otrzymujemy w środku to najłagodniej mówiąc... miazga. Jest co prawda jakaś historia, ale albo brak w niej przez większość akcji konkretnych bohaterów („Złowrogi półksiężyc”) albo czytelnik nie jest w stanie rozpoznać kto jest kim, bo wszyscy wyglądają tak samo – to po prostu faceci z wąsami („Szwedzka intryga”). Wspomniane już błędne ułożenie dymków oraz przeładowanie ich tekstem sprawia, że czyta się to bardzo źle, a wręcz niemożliwe do przebrnięcia są dymki, w których autorzy próbują oddać dialog (w dwóch dymkach zamieszczają tekst, który powinien być rozbity na ponad 10 - próbka tego u dołu tekstu). Oba komiksy zmuszają do używania wyobraźni, bowiem rzadko kiedy wiadomo co się dzieje na obrazkach (zazwyczaj są to albo jakieś anonimowe głowy, albo jeźdźcy, którzy nie wiadomo co robią). Trzeba też ocenić, że kiepsko przebiegała współpraca między scenarzystą, a rysownikami, bowiem w komiksie jest wiele błędów wynikających z niezgrania tekstu z obrazem. Przykładowo, w "Szwedzkiej intrydze" mamy scenę ucieczki Polaków przed Szwedami - jedzie czterech naszych na czterech koniach. Na kolejnym kadrze na których jest czterech Polaków na czterech koniach (to znaczy każdy na swoim) jeden z nich mówi "Puszczać juczne konie!". Świetnie, tylko że na kadrach tych jucznych koni nie ma. Na tej samej stronie chłopi zatrzymujący Polaków mówią: "Ktoście są Panie? Nie lutersy słudzy?", na co jeden z Polaków odpowiada "Ani nam to w głowie, ojcze! Myślicie żeśmy od nich, bo mamy szwedzką odzież i oręż". I znów ta sama sytuacja - na kadrze bohaterowie są ubrani w polskie stroje, a na wcześniejszych kadrach posługują się zakrzywionymi szablami - nie ma więc mowy o tym, żeby ktokolwiek brał ich za Szwedów.

zlowrogipolksiezycrecka

Wirtualna przestrzeń? Czy to Matrix? Nie - drżyj przez złowrogim półksiężycem!


      O co w tym wszystkich chodzi? Zacznijmy od "Szwedzkiej intrygi". Akcja rozpoczyna się w 1655 roku niedaleko Włoszczowej (tak, tej samej, w której pewien polityk budował za publiczne pieniądze całkiem spory peron), gdzie przez las jedzie oddział Polaków pod wodzą młodego szlachcica Krzysztofa Glińskiego. Później nasi napadają na Szwedów i biorą jeńca; następnie Szwedzi napadają na nich i nasi muszą uciekać przez bagna; na kolejnej stronie odpoczywają przez starciem ze Szwedami, które będzie na kolejnej (tym razem zabierają Szwedom jakieś cenne plany i mapy); kolejna strona i kolejna walka ze Szwedami zakończona ucieczką, tylko po to, żeby dwie strony dalej bohaterowie napadli sami na przeważające oddziały szwedzki i musieli znowu uciekać; ósma strona to ucieczka przed Szwedami i kolejna walka z nimi; strona dziewiąta przynosi dramatyczne zdarzenia z zastawieniem pułapki na szwedzkiego szpiega i jego zdemaskowaniem - w ramach rewanżu na następnej stronie to Szwedzi zastawiają pułapkę na Polaków i bohaterowie ledwie uchodzą z życiem; gdy wydaje się już, że będzie lepiej, kolejny zdrajca - karczmarz - sprowadza Szwedów, gdy bohaterowie śpią w karczmie; Polacy uciekają, ale nie przeszkadza im to w kolejnej napaści na Szwedów - tym razem Polacy zabierają Szwedom ubranie i w ten sposób usiłują przedrzeć się przez linie wroga, ale przy pierwszej okazji znowu biją Szwedów, a na następnej stronie jeszcze raz; od złapanego Szweda dowiadują się, że Szwedzi ciągną do Warszawy, więc Polacy jadą donieść o wszystkim Czarnieckiemu, a po drodze... jeszcze raz biją się ze Szwedami. Koniec.
      "Złowrogi półksiężyc" ma bardziej rozbudowaną fabułę. Pierwsze dwanaście stron opowiada o tym, jak polski tabor pod wodzą Żółkiewskiego ucieka przez Turkami z Mołdawii w kierunku polskiej granicy. Na trzynastej stronie poznajemy głównych bohaterów historii: Łohoyskiego, Racięckiego i Jedynisa - złapani przez Turków planują ucieczkę. Uciekają przez kolejne trzy strony i im się udaje (nie wszystkim co prawda, ale zawsze).
      Autorem scenariuszy obu komiksów jest Łukasz Modroń, natomiast za oprawę graficzną odpowiadali: Bohdan Prądzyński („Złowrogi półksiężyc”) oraz Dorota Streszewska („Szwedzka intryga”). Nakład to aż 50 tysięcy egzemplarzy. Na wewnętrznej okładce mamy niezrealizowaną - na szczęście - groźbę: " i rozpoczynają nową serię rysunkowych opowiadań historycznych, które ukazywać się będą nakładem Krajowej Agencji Wydawniczej w Krakowie. W przygotowaniu kolejne opowiadania, oparte na Henryka Sienkiewicza".


Cytat z komiksu:

dymek 1 - Jam szwedzki żołnierz, wachmajster Detlof jam nie winien Pan Oberszt mi kazał... Herr Nilson jam, Panie z Pomorza a i z Panem Obersztem tum sługiwał na Podolu. Jam człek prosty, nie mnie to wiedzieć, łaski Panie!
dymek 2 - Gadaj, bo Cię w przerębel każę wsadzić, ktoś Ty? Toś taki ptaszek! A skąd umiesz po polsku? Nie masz łaski dla szpiegów! Rozstrzelać go!
dymek 3 - Jakowy Oberszt? Coście tam mieli za misję


Kiczowatość: 95%
Kultowość: 80 %
Trudność zdobycia: średnia
Cena rynkowa: 10-15 zł

Ocena ogólna: w antyramę i na ścianę !!!



Opublikowano:

Tagi

Z dolnej półki regału


Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc

Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc

Scenariusz: Łukasz Modroń
Rysunki: Bohdan Prądzyński, Dorota Streszewska
Wydanie: I
Data wydania: 1990
Druk: kolor, offset
Oprawa: miękka
Format: 21 x 28 cm
Stron: 32
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Intrygująco złowroga intryga  (Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc) Intrygująco złowroga intryga  (Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc) Intrygująco złowroga intryga  (Szwedzka intryga/Złowrogi półksiężyc)

Tagi

Z dolnej półki regału

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Noir -

Ja jednak trochę żałuję, że nie wydali jeszcze kilku albumów z tej serii, nie tak łatwo wszakże o dobrą rozrywkę za dziesięć złotych. ;)

xxx -

Pierwszym polskim flip bookiem jest wydane w latach 80-tych Szkoła Latania/Wielki turniej. To chyba jedyny "podwójny" Kajko i Kokosz.

Zychu -

Co myśli facet z zaciśniętym sznurem na szyi,kiedy nie może złapać powietrza ,a sznur ciągnięty przez konia zaraz wysadzi go z siodła albo złamie kark?
"Bóg mnie pokarał za grzechy..Oto śmierć moja.Nie uszedłem"

AŁŁA AŁŁA AŁŁA

KOCHAM TEN KOMIKS!!!
Po jego przeczytaniu zawsze nosiłem przy sobie scyzoryk,na wszelki casus..:)

torouviel -

Ilez radosci daje mi te pare stron. Moze uda mi sie zdobyc orginal. Dzieki recenzentowi :)