reklama baner reklama

Nowe Teksty

Krzyżem i toporem
Sławiński o "Eryku Rudym"
Zagubione w narracji
Kamiński o "Małym pożegnaniu" Marvano
Za stówę, za trzy - marzec 2017
Chmielewski typuje marcowe zakupy komiksów
Wojna i cycki
Kamiński o "Angel Wings"
"Zabawa" w królową
Słoński o 18. tomie "Baśni"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

Krótko i na temat - z Timofem

Grzegorz Ciecieląg

Grzegorz Ciecieląg: W ofercie wydawnictwa pojawi się kilka nowych pozycji wydanych w obrębie serii „Komiksowy Underground”. Czy mógłbyś przybliżyć sam zamysł towarzyszący wprowadzeniu tego typu tytułów na rynek, jak i poszczególne pozycje?

Paweł „Timof” Timofiejuk: Uważam, że należy publikować jak najwięcej polskich komiksów, aby pokazać pełne spektrum naszego rynku, a przez to pozwolić przebić się do świadomości odbiorcy jak największej ilości twórców. Ma to na celu również pokazanie różnych form. Stąd i pomysł na tą serię wydawniczą. Jednak najważniejsze są przede wszystkim powody czysto finansowe. Po prostu w większym nakładzie nie byłoby mnie stać na wydanie tylu komiksów.
Po jednym zdaniu o każdym z tytułów obecnych. Alveum to ciekawy graficznie projekt. Czaki to komiks, który już stał się legendą kserowego obiegu. 10 bolesnych operacji to ciekawa obserwacja codzienności. Ballada o Eulalii to dla mnie polska wersja Nagiego instynktu. A Gangi Radomia to doskonała rozrywka. Jak ktoś chce wiedzieć o nich więcej, to zapraszam do lektury, ja spoilerować nie będę.


W lipcu ubiegłego roku pojawiły się pierwsze informacje na temat rozbudowania oferty wydawnictwa – czy jesteś zadowolony z dotychczasowego rozwoju sytuacji?

Timof: Nie, ale nie spodziewałem się nic nadzwyczajnego.


Zaprezentowałeś polskim czytelnikom zasługujące ze wszech miar na uznanie Blankets. Komiks został powszechnie doceniony przez krytyków – a jak sprawa wygląda od strony komercyjnej?

Timof: Sprzedaje się wciąż. Jak się sprzeda to zarobi na wydawanie innych komiksów.


Z jakim przyjęciem spotkałeś się na rynku? Czy polscy czytelnicy chętnie sięgają po Twoje tytuły? Które z nich cieszą się największym zainteresowaniem?

Timof: Pytanie raczej nie do mnie, ale do czytelników. Poza tym rodzi się pytanie co rozumiemy przez polskich czytelników, rynek i zainteresowanie. Jeśli idzie o sprzedaż na naszym ryneczku, to nie wybiega ponad moje oczekiwania. Nie zdziwi chyba nikogo że najlepiej sprzedają się „Blankets”. Ale polskie tytuły też powolutku schodzą, choć taki nakład 400-500 egzemplarzy przy dużym staraniu w rok, dwa się wyprzedaje – co stało się z Blakim i dzieje się obecnie z Wyznaniami Właściciela Kantoru.


Przykładasz dużo uwagi do jakości wydania albumów. Czy nadzorowanie całego procesu przygotowywania komiksu do druku wymaga dużo uwagi?

Timof: Za dużo, a to przy małej opłacalności tej zabawy prowadzi do refleksji dalszego sensu jej ciągnięcia.


Stawiasz przede wszystkim na twórców polskich, wspierając się dodatkowo pozycjami amerykańskimi (choć w przypadku „Blankets” trudno mówić o „wspieraniu się”). Czy tak będzie też w przyszłości – twórcy rodzimi ponad zagranicznymi?

Timof: Nie wiem jak będzie w przyszłości. Z rodzimych twórców na pewno nie zrezygnuję.


„Blankets” to jedyny tak drogi album w Twojej ofercie, co łatwo wytłumaczyć rozmiarami dzieła. Poza nim wydajesz jednak tytuły , wziąwszy pod uwagę ceny na rynku, tanie. Czy chcesz w ten sposób trafić do większej liczby odbiorców? Co ważniejsze zaś – czy to się udaje?

Timof: Ja nie sądzę, że są tanie. Co do trafiania do mas to też chyba nie ja. Raczej nie wydaję komiksów masowych i nie chodzę też za zainteresowaniem mediów, żeby zwróciły na mnie i na nie uwagę. Wykorzystuję je raczej informacyjnie, a nie do budowania publicity.


Czego nauczyłeś się w przeciągu tych miesięcy od momentu zapowiedzenia pierwszego pakietu komiksowego?

Timof: Różnych rzeczy, a przede wszystkim, że to raczej ciekawe spędzanie wolnego czasu od prawdziwych zajęć zarobkowych. I proponuję założyć czapki, bo w tym przeciągu nas przewieje!


Czy trud włożony w zaprezentowanie polskiemu czytelnikowi wybranych albumów przekłada się na satysfakcję/profity finansowe?

Timof: Już mogę zacząć się śmiać!?

„Blankets” to obszerne dzieło – jak długo trwały przygotowania do wydania go w Polsce?


Timof: Kilka miesięcy.


Czego możemy spodziewać się w przyszłości?

Timof: Komiksów do końca roku, a potem zobaczymy.


Czy sięgniesz jeszcze po Craiga Thompsona?

Timof: Jak „Blankest” się sprzeda, wtedy można będzie usiąść i pomyśleć.


Kiedy Karuzela głupców i Ziarnko prawdy?

Timof: Maj.

Dziękuję za rozmowę.

Opublikowano:

Tagi

Timof Timof i Cisi Wspólnicy Wywiad


Tagi

Timof Timof i Cisi Wspólnicy Wywiad

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

lion -

Fajnie, że w maju bedzie Jar of fools Jasona. Ale co z innymi zapowiedziami i planami. Timof sporo o tym mówił na wsce, czy zamierza z tego wszystkiego zrezygnować? Może wyda Good bye chunky rice Craiga, fajnie by było.
lion