reklama baner reklama

Nowe Teksty

Frank powraca. Znowu.
Grygiel o 1. tomie "Punisher Max"
Napalony na komiks
Wiśniewski o "Andrzej Janicki - Napalony na komiks"
Mój przyjaciel zombie
Tymczyński o 1. tomie "Rachel Rising"
Ta historia jest prawdziwa
Kamiński o "Faksie z Sarajewa"
A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady?
Sus o "Miesiącu miodowym na safari"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

"300" - wywiady

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
Wywiad z Frankiem Millerem (autor powieści graficznej / producent wykonawczy)


Co cię zainspirowało do napisania 300?

Frank Miller: Miałem pięć lat, gdy obejrzałem film „300 Spartan” z 1962 roku. Nigdy wcześniej nie widziałem opowieści, w której ginęliby bohaterowie. W ten sposób narodziła się wieloletnia fascynacja tą bitwą i tą wojną, a także historia, o której bez przerwy mówiłem. Kiedy w końcu pomyślałem, że jestem w stanie narysować ją i napisać wystarczająco dobrze, pojechałem do Grecji i rozpocząłem badania, a kilka lat później wydałem książkę. Ta historia jest ze mną od wczesnego dzieciństwa.

Wydaje się, jakby napisał ją Spartanin.

F.M.: Tak właśnie miało być. Chciałem, by brzmiała, jakby opowiadał ją stary wojownik przy ognisku, i wyglądała, jakbyśmy sobie ją wyobrażali, słuchając go. Napisałem ją dla tego pięciolatka, którym byłem.

Jak twoja powieść graficzna zamieniła się w film?


Frank Miller




F.M.: Moja książka była już na rynku od kilku lat, a jest to chyba opowieść, do której wraca każde pokolenie, tak samo jak do historii o Alamo. [Producenci] Gianni Nunnari i Mark Canton chcieli zrobić adaptację mojej książki. Wahałem się, jak zawsze gdy chodzi o filmy na podstawie moich komiksów, ale przekonali mnie, że mają szczere chęci naprawdę nakręcić moją opowieść. Zaangażowali Zacka Snydera, by wyreżyserował obraz, i po kilku rozmowach z nim byłem pewien, że komiks zostanie sfilmowany tak przenikliwie, jak chciałem.

Co takiego w wizji Zacka Snydera dotyczącej „300” przekonało cię, że on właśnie opowie tę historię we właściwy sposób?

F.M.: Rozumie tę bitwę tak dobrze, jak ja, a to już wystarczająco dużo. Moja wiedza historyczna pod pewnymi względami ma braki, ale o tej trzydniowej bitwie wiem niesamowicie dużo. On identycznie rozumiał intencję mojego dzieła. Jeśli cokolwiek chciał zmieniać, to tylko po to, by bardziej coś uwypuklić. Był też na bieżąco z całą technologią konieczną do nakręcenia filmu. Polubiłem go – spodobały mi się jego pewność i poczucie humoru w odniesieniu do materiału. Wiedział, jak przekraczać granice, a jednocześnie nie chciał robić filmu gwiazdorskiego, który zakończyłby się klapą, ponieważ chciał wiernie odtworzyć historię.

W jaki sposób pracowaliście razem nad filmem?

F.M.: Szczerze mówiąc, nie zrobiłem wiele. Wtedy właśnie sam zacząłem reżyserować „Sin City – Miasto grzechu” i zdałem sobie sprawę, że ostatnie, czego mu potrzeba, to ludzie, którzy by tylko na niego pokrzykiwali. Kiedy więc pojawił się ostateczny scenariusz, wypowiedziałem się na jego temat, zgłosiłem drobne zastrzeżenia do tego i owego, przejrzałem kilka pierwszych nagrań i tak dalej, ale z uwagami ograniczyłem się do minimum. To był film Zacka i chciałem, żeby właśnie tak było. Podoba mi się to, co zrobił, i cieszę się, że w to nie ingerowałem.

Czy sam będąc reżyserem, myślałeś kiedykolwiek, żeby się bardziej zaangażować, a może nawet reżyserować film wraz z nim?

F.M.: Oczywiście przyszło mi to do głowy, ale kiedy produkcja już ruszyła, a na plan wchodzi kolejny reżyser, nikt nie wie, kogo słuchać. A ja nie chciałem w żaden sposób podważać jego autorytetu.

Jak się czułeś, będąc z wizytą na planie?

F.M.: Spędziłem tam kilka dni. Czułem się jak pięciolatek siedzący na sali kinowej, oglądający facetów w czerwonych płaszczach walczących z wrogiem. Jakbym przeniósł się w czasie.

O co najbardziej bałeś się w związku z kinową adaptacją „300”?

F.M.: Obawiałem się, że fabuła będzie łagodniejsza, bardziej krzepiąca, a nawet szczęśliwsza. To nie jest radosna opowieść, choć daje inspirację, i nie ma w niej happy endu. Jednak wierzę, że dokładnie pokazuje, co to znaczy być bohaterem.

Co więc według ciebie znaczy być bohaterem?

F.M.: Bohater to ktoś, kto robi coś dobrego ze względu na swoje plemię, swój honor i swoją społeczność, dlatego, że tak należy postąpić, nie oczekując nagrody materialnej ani jakiegokolwiek uznania. Moi bohaterowie mogą ginąć zhańbieni, choć jako jedyni mogą wiedzieć, że tak nie jest. Wiedzą też, że postąpili właściwie.

Jakie badania przeprowadziłeś do projektu?

F.M.: Przeczytałem wszystko od Herodota do czasów współczesnych, badałem historię świata starożytnego i umieszczałem ją w kontekście. Podróżowałem po Grecji, widziałem te wysokie klify i bezlitosne niebo. Zdałem sobie sprawę, jak niesamowite było to miejsce do ataku. Spotkałem się też z ludźmi i zobaczyłem, jak przemierzają te niedostępne miejsca ze zwinnością kozic górskich, co wytłumaczyło mi charakter tej bitwy bardziej niż cokolwiek innego.


Okładka albumu „300”


Jak opisałbyś Spartę?

F.M.: Sparta miała bardzo specyficzną kulturę. Dla mnie była swoistą zagadką. Gdy greckie wyspy po raz pierwszy były zagrożone, Spartanie byli najbardziej zmilitaryzowaną i najsprawniejszą społecznością grecką, która stanęła do obrony. Byli ludem bardzo dziwnym, a ponieważ mieli tak bogatą ziemię uprawną, byli nastawieni całkowicie na obronę. Ich wojownicy tworzyli najbardziej niemożliwą do przełamania barierę obronną, jaką można sobie wyobrazić.

Spartanie byli wolnymi ludźmi i obrońcami wolności skonfrontowanymi z armią niewolników.

F.M.: Oczywiście, paradoksalnie, było to plemię tyranizujące wielu swoich poddanych, a jednocześnie będące źródłem wolności, ale tamte czasy pełne były paradoksów. Bez Sparty nie rozkwitłyby Ateny, a bez Aten nie byłoby z kolei Rzymu. Dlatego choć Spartanie byli bardzo brutalną społecznością, byli także konieczni w walce z tyranem, który połknął resztę świata.

Dlaczego Kserkses udał się do Termopil, czyli gorących wrót?

F.M.: Ponieważ przez nie prowadziła droga do podboju Grecji. A ponieważ jego ojciec już próbował tego dokonać i przegrał pod Maratonem, udany podbój stał się celem życiowym Kserksesa. Dlatego właśnie zebrał tak oszałamiającą ilość wojska. Nie myślał nawet, że maleńka Grecja będzie w stanie się jej przeciwstawić.

Leonidas zdecydował się stanąć naprzeciw najpotężniejszej armii, mając u boku zaledwie garstkę żołnierzy. Dlaczego to zrobił?

F.M.: Łatwiej to zrozumieć, jeśli się rozważy, co przez to osiągnął. Po pierwsze, wykazał wyższość Spartan w walce. Ponadto powstrzymał wroga przez trzy dni, obniżył morale oddziałów perskich i zmobilizował pozostałych Greków do walki, co przyniosło serię wygranych bitew, które kompletnie zniweczyły wysiłki Persów. Dlatego był to doskonały przykład wygranej przez porażkę. Poza tym ogromną rolę odegrała chwalebna idea śmierci w walce, z honorem, co uznawano za największy zaszczyt. Dla Spartanina inne rozwiązanie byłoby hańbą. Żaden z nich nie chciał umrzeć we własnym łóżku.

Opublikowano:

Strona
1 z 3 >>  

Tagi

300 Film Frank Miller Wywiad


300

300

Tytuł oryginału: 300
Premiera: 9 marca 2007 (kina - USA), marzec 2007 (kina - Polska), 26 października 2007 (DVD - Polska)
Scenariusz: Zack Snyder, Kurt Johnstad
Reżyseria: Zack Snyder
Muzyka: Tyler Bates
Czas trwania: 112 min.
Dystrybucja w Polsce: Warner Bros. Polska (kina), Galapagis (DVD)
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Tagi

300 Film Frank Miller Wywiad

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-