Persepolis i wydanego właśnie Kurczaka ..."> Spotkanie z Marjane Satrapi - relacja - Aleja Komiksu
reklama baner reklama

Nowe Teksty

Wino im starsze tym… gorsze?
Sus o "Torpedo 1972"
Pomściciele z Gotham
Gierszewski o "Batman. Detective Comics: Syndykat ofiar"
Retro Batman
Sławiński o "Batman. Świt mrocznego księżyca"
Nosił Wade razy kilka
Grygiel o "Deadpool. Wszystko, co dobre…"
Tajemnice Los Angeles
Grygiel o "Hawkeye. L.A. Woman"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Relacje

Spotkanie z Marjane Satrapi - relacja

Paweł "Kingpin" Sawicki, Paweł "KoZZ" Kozikowski
POST wydaje komiksy szczególne i potrafi to robić. Niestety POST nie ma najmniejszych umiejętności marketingowych i organizacyjnych. Zorganizowanie wizyty Marjane Satrapi, autorki Persepolis i wydanego właśnie Kurczaka ze śliwkami mogło być strzałem w dziesiątkę i doskonałym chwytem dla promocji tych komiksów. Nie było.

Marjane Satrapi przyjechała do Polski na dwa dni. 28 września spotkała się z czytelnikami w Krakowie. Następnego dnia spotkanie odbyło się w Warszawie.

Już sam termin wizyty Autorki jest mocno zastanawiający. Czy naprawdę nie było możliwości dograć tej wizyty z Międzynarodowym Festiwalem Komiksu w Łodzi? Oddźwięk i znaczenie tej wizyty byłby na pewno większy, a i efekt marketingowy zapewne bardziej spektakularny. Ponadto sam festiwal zyskałby na tym, gdyż w tym roku nie będzie żadnego gościa z zagranicy.

Miejscem warszawskiego spotkania był Instytut Francuski (ul. Senatorska 38). W niewielkiej salce na pierwszym piętrze Instytuty, w której po krótkim czasie ledwo można było oddychać, zgromadziło się około 100 osób, czyli jak na takie spotkanie całkiem sporo, jednak, gdy przyglądałem się ludziom, którzy przyszli, miałem wrażenie, że były to osoby w dużej mierze przypadkowe, po prostu członkowie, czy pracownicy Instytutu, nie do końca zainteresowani komiksową twórczością Satrapi. (co ciekawe ponad połowę uczestników stanowiły kobiety, co jest ewenementem jeśli przyjrzeć się innym spotkaniom komiksowym).

Pierwsze, co rzuciło się w oczy po wejściu na miejsce spotkania, był brak najmniejszego choćby stoiska z komiksami Satrapi. Jak to możliwe? Wydawnictwo organizuje spotkanie z autorką głośnych dzieł komiksowych. Robi to z okazji wydania w Polsce jej nowego komiksu… i nie ma najmniejszej ochoty przy tej okazji tychże komiksów sprzedawać!!! Czy może być coś bardziej niezrozumiałego? Przecież to miała być premiera i promocja „Kurczaka ze śliwkami”! Dlaczego nikt tego komiksu NIE PROMOWAŁ?

Jedyne co zostało przygotowane, to stolik z francuskim wydaniem” Persepolis” (w czterech częściach) oraz inny, jeszcze nie wydany u nas komiks Satrapi: „Broderie”.

Pierwszą moją myślą było: „pewnie nie wydrukowali na czas”. Ale rozejrzałem się po sali i ze zdumieniem dojrzałem jedną osobę przeglądającą właśnie „Kurczaka ze śliwkami”. Okazało się, że komiks rzeczywiście był do nabycia… w zupełnie innej części Instytutu.

Kolejnym rozczarowaniem była cena „Kurczaka”. 32,40 zł za 83 strony czarno-białego komiksu na papierze offsetowym… Pragnę tylko przypomnieć wydawnictwu, że „Persepolis” kosztowało 27 zł oferując w zamian 158 stron, w tym samym standardzie! Co tu dużo mówić, czytelnicy zostali naciągnięci na 10 zł i aż strach myśleć w jakiej cenie zostanie wydany drugi tom „Persepolis”…

Portfel nie zdążył się rozpłakać, bo rozpoczęło się spotkanie.

I tu kolejna wpadka POSTU. Pani prowadząca okazała się kompletnie nieprzygotowana, a jedyne, czym mogła się wykazać, to nieznajomość tematu „komiks”. Nie wiem, czy w wydawnictwie POST nie ma żadnej kompetentnej osoby, która mogłaby poprowadzić spotkanie? W zamian za to pochwaliła się, że odbyła kilka podróży do Iranu. Czyli wystarczy być turystą, by znać się na rzeczy.

Już pierwsze pytanie upewniło mnie, że będzie wesoło. Brzmiało ono: „Dlaczego komiks…?”. Czy można rozpocząć takie spotkanie w bardziej tendencyjny sposób? Chyba tylko pytając: „czy komiks się czyta, czy ogląda?”… Satrapi odpowiedziała bardzo rozsądnie, że przecież nikt nie pyta pisarza, dlaczego napisał powieść…
Prowadząca bynajmniej nie dała się zrazić i stwierdziła, że w Polsce – w przeciwieństwie do Iranu, istnieje szeroka kultura komiksowa… Przypomnę tylko, że w tym kraju bestsellerem jest komiks, który sprzedał się w nakładzie 1000 egzemplarzy.

Wśród wpadek prowadzącej spotkanie było też stwierdzenie, że „Persepolis” jest lekturą obowiązkową na 60 uniwersytetach na świecie. Satrapi (nieskromnie) musiała sprostować tę informację i podać prawdziwą liczbę, która wynosi 250.
Kolejnym kwiatkiem była uwaga, że autorka „rysuje dużo bohaterek”, na co Satrapi odpowiedziała: „… i bohaterów też, bo ja rysuję kobiety i mężczyzn”.


Kliknij w obrazek, by obejrzeć galerię zdjęć ze spotkania


Właściwie w tym momencie mógłbym skończyć relację, gdyż właśnie tyle było opowiedziane o komiksie. Dalszą część spotkania zdominowały pytania o feminizm (radykalny i mniej radykalny), fundamentalizm i inne „izmy”. Są to sprawy niewątpliwie ważne i poruszające, ale czy rzeczywiście powinny dominować na spotkaniu promocyjnym komiksu?
O samym „Kurczaku w śliwkach” nie usłyszałem ANI SŁOWA, co potwierdza teorię, że osoby na spotkaniu, trafiły tam tylko przez przypadek.

Specjalne podziękowania należą się tłumaczowi języka francuskiego. Słuchając go miałem nieodparte wrażenie, że tłumacz i Satrapi bawią się z nami w głuchy telefon. Może zilustruję to na schemacie w jakim przebiegała rozmowa. Najpierw pytanie zadała pani prowadząca, tłumacz przekazał pytanie Satrapi, ona odpowiedziała, w tym momencie pół sali znająca język francuski zaczęło się śmiać, po czym tłumacz po raz kolejny zrobił swoje, jednak gdy usłyszałem odpowiedź z ust tłumacza, jakoś nie było mi tak do śmiechu. Abstrahując od faktu, że zanim usłyszałem odpowiedź, zdążyłem już zapomnieć jakie było pytanie, ale również odpowiedzi bardzo często mijały się z zadanym pytaniem. Oprócz dosyć wątpliwej translacji tłumacz popisał się również, w momencie gdy jedna z osób zadała pytanie po francusku i musiał prosić Satrapi o pomoc w zrozumieniu tegoż pytania. I chyba do końca życia zapamiętam teksty tłumacza o: „sztuce przez duże A”, czy „jeńcach wojennych w Iranie” ( w gwoli wyjaśnienia, mowa była o Iraku).

Największe rozbawienie wywołała jednak pewna starsza pani, która zasiadła w pierwszym rzędzie i jako pierwsza zadała pytanie „od publiczności”. Przedstawiła się jako członkini stowarzyszenia na rzecz „prawa do aborcji na żądanie”, wygłosiła długą i płomienną przemowę o nierówności pozycji kobiety i mężczyzny w Polsce i wreszcie zmuszona reakcją publiczności na dość długi monolog, w końcu zadała pytanie: „czy byłoby lepiej gdyby odwrócić pozycje i gdyby to kobiety stanowiły prawo”. Nie wiem, czy ktoś usłyszał odpowiedź Satrapi, bo wszyscy na sali śmiali się z tyrady wojującej feministki.

Na koniec miało miejsce tradycyjne przy tego typu spotkaniach rozdawanie autografów. Chętnych nie było zbyt dużo, zdecydowanie mniej niż połowa wszystkich obecnych. W bezpośrednim kontakcie Satrapi okazała się bardzo sympatyczną i pozytywnie nastawioną osobą.

Bardzo dobrze się stało, że polscy czytelnicy mieli możliwość kontaktu z Satrapi.
Bardzo źle się stało, że spotkanie to zorganizowały i prowadziły osoby całkowicie nieprzygotowane, bez pomysłu, bez jakichkolwiek umiejętności organizacyjnych i zdolności marketingowych.

Opublikowano:



Kurczak ze śliwkami

Kurczak ze śliwkami

Scenariusz: Marjane Satrapi
Rysunki: Marjane Satrapi
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2006
Tytuł oryginału: Poulet aux prunes
Rok wydania oryginału: 2004
Wydawca oryginału: L'Association
Tłumaczenie: Wojciech Nowicki
Druk: cz-b, offset
Oprawa: kartonowa
Format: B5
Stron: 88
Cena: 32,40 zł
Wydawnictwo: Post
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Spotkanie z Marjane Satrapi - relacja Spotkanie z Marjane Satrapi - relacja Spotkanie z Marjane Satrapi - relacja

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

qba -

kwestia tlumacza (tragedia...sam zajmuje sie troche tlumaczeniem konsekutywnym i to byla raczej porazka tego pana), miejsca (czesc zainteresowanych mogla tylko ogladac spotkanie w salce obok na telewizorze), glupich pytan (i coz z tego, ze przyszlo sporo ludzi, skoro nie mieli oni ochoty dyskutowac o komiksie tylko o feminizmie i innych izmach?) no i kwestia wyeksponowania promowanego komiksu... jakos bez wyobrazni to zostalo zorganizowane. a dlaczego Marjane Satrapi nie mogla zostac zaproszona na MFK to istotnie ciekawe...

repek -

Widać w Wawie było gorzej niż w Kraku. Szkoda, bo akurat w Krakowie osób przyszło znacznie mniej [kwestia lokalu].

Pozdrawiam

qba -

swieta racja, smiechu warte bylo to w jaki spsob wszystko zostalo zorganizowane. a zaproszenie p. Satrapi na tydzien przed mfk to jak dywersja jakas wyszlo :schock: