reklama baner reklama

Nowe Teksty

Ostra jazda w baśniowej tonacji
Panic o 1. tomie "Head Loppera"
Dynamit i Nitrogliceryna
Kleszcz o "Batman/Sędzia Dredd: Wszystkie Spotkania"
Dziesięć oznak paranoi
Sus o "10 bolesnych operacjach"
Gdzie jest Peter?
Kleszcz o 2. tomie "Amazing Spider-Man"
Czejeni kontratakują
Tymczyński o 6. tomie "Comanche"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

banerOPIS

Recenzja

Ultimate X-Men #7

Grzegorz "Yaqza" Ciecieląg recenzuje Ultimate X-men #7 (DK #04/05)
    Dla wszystkich oczekujących wieści o swych ulubieńcach - mutanci nadal mają się dobrze. Prą przed siebie w szalonym tempie, nie zapominając wszakże o pozostawionych z tyłu towarzyszach i uważając, by nie zahaczyć przypadkiem o osoby postronne. Pilot-nawigator-mentor wskazuje im kierunek ograniczając możliwości kolizji do minimum. Czasami jednak ktoś chce po prostu być potrącony - przyjeżdża z sąsiedniego toru, tarasuje drogę i prowokuje stłuczkę. Czy też wielką, konkretną rzeź z wieloma bogu ducha winnymi obserwatorami...

    95% czytelników pewnie nawet nie zauważy drobnej niespodzianki - aż do momentu przeczytania stron klubowych nowego zeszytu „Ultimate X-Men”. I do tej chwili nie będą mieli na co zrzędzić. Po tym wiekopomnym odkryciu sytuacja może się jednak nieco zmienić.
Axel Springer obcięło - o zgrozo - trzy numery serii. Pozbawiło czytelnika niezapomnianych doznań wiążących się z lekturą artykułu Xaviera i opowieści o Gambicie. Dlaczego zdecydowano się na tak haniebny krok? Z prozaicznego powodu - by od razu przejść do opowieść „Światowe tournee”, rzucającej mutantów na Stary Kontynent, prosto w szpony flegmatycznych Anglików i ich problemów.
Czy coś straciliśmy? Niekoniecznie, gdyż Gambit pojawia się na dobre (współpracując z rodzeństwem...a, tego już nie powiem) kilkadziesiąt numerów później - dlatego też decyzja o rezygnacji z tej opowieści wcale nie musi wykluczać jej publikacji w przyszłości. A numer poświecony tekstowi przygotowanemu przez mentora szkoły? Tego już bardziej szkoda, gdyż nie da się go nadrobić późniejszą publikacją – przedstawia bowiem pewne fakty mające zaważyć na przyszłości naszych bohaterów...dlatego drażni skrócone podsumowanie go na stronach klubowych...Najwyraźniej polityka „wydawania pełnych historii” zemściła się na czytelniku w sposób, jakiego się nie spodziewał.

    Ale do rzeczy, pozrzędziliśmy już, pogmeraliśmy, czas opowiedzieć o kolejnym zeszycie przygód wychowanków Xaviera.
Jak już napomknąłem, drużyna wylądowała w Europie, by promować misję swego mentora – służyć zaś temu mają m.in. działania podejmowane w służbie prawa i sprawiedliwości; zaś po ich wykonaniu studenci otrzymają (jakżeby inaczej) wpisy do indeksów...Warto zauważyć, że rozróby, bijatyki i inne działania zaczepno – obronne nie są przez Xaviera bynajmniej premiowane, co konsekwentnie buduje obraz polityki tego człowieka.
W trakcie swego tournee do uszu mentora X-Men dochodzi wiadomość o kłopotach na wyspie Muir, gdzie - jak się później dowiadujemy, założony został ośrodek dla mutantów nie rokujących takich nadziei, jak ci wchodzący w skład superbohaterskiej grupy, a wymagających opieki i troski.
Z odosobnienia ucieka niejaki David, syn...Charlesa Xaviera, potrafiący przeskakiwać z ciała do ciała wciąż i wciąż zmieniając powłokę. Główny problem powłok polega na tym, że w miarę wykorzystywania przez Davida swych dodatkowych umiejętności ciała owe ulegają nieuchronnej dezintegracji – dlatego też podążać można jego śladem ścieżką trupów...

    X-Men wyruszają w pościg za uciekinierem, ale potyczka z kimś tak potężnym nie będzie łatwa...Czy pomogą oddelegowani do sprawy brytyjscy agenci?

    Tak scenarzysta, jak i rysownik są nadal w formie - to można śmiało powiedzieć po lekturze kolejnego zeszytu „UXM” ich autorstwa. Cięte komentarze, inteligentne dialogi, konsekwentnie budowane portrety psychologiczne poszczególnych bohaterów, sprawne ukazanie ich nastrojów oraz życia osobistego i interesująca, nie przeładowana na siłę akcją fabuła to zasługa sprawnego pióra Millara. Kubert dzielnie mu partneruje, dorzucając od siebie nowoczesną oprawę graficzną, nie przeładowaną szczegółami, ale świetnie sprawdzającą się w tego typu opowieści – dynamicznej i nie stroniącej od starć czy pojedynków, ale też pozwalającej na chwilę zadumy.

    „UXM” wciąż trzyma wysoki poziom i z pewnością warto po ten komiks sięgnąć – polecam z czytym sumieniem tak młodszym, jak i starszym. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Opublikowano:



Ultimate X-men #7 (DK #04/05)

Ultimate X-men #7 (DK #04/05)

Scenariusz: Mark Millar
Rysunki: Adam Kubert
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2005
Seria: Ultimate X-men
Tytuł oryginału: Ultimate X-men
Wydawca oryginału: Marvel
Tłumaczenie: Rafał Belke
Druk: kolor, kreda
Oprawa: miękka
Format: A5
Stron: 52
Cena: 5,90 zł
Wydawnictwo: Axel Springer
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-